Deezer, Legimi, James Blunt, 1974 i inne opowieści

Deezer, Legimi, James Blunt, 1974 i inne opowieści

Tomek z bloga Szczęśliwy minimalista natchnął mnie do poszukiwania rozwiązań abonamentowych dla książek i muzyki. Niestety z uwagi na to, że jestem posiadaczką Kindle’a (dumną!), nie ma dla mnie abonamentu w Legimi. A jest to naprawdę świetne rozwiązanie. Książki bez limitu i to na cztery urządzenia, to koszt 33 zł miesięcznie. Oczywiście po skończeniu umowy, książki nie pozostają na własność, jak to jest w przypadku, gdy je kupujesz. Na rekomendowanych czytnikach instalujesz oprogramowanie. Niestety mój i mężowski czytnik nie ma takiej funkcjonalności 🙁 I czy teraz zmieniać czytniki czy czekać na rozwój wydarzeń z nadzieją na rozwiązanie dla Kindle’a?

W poszukiwaniu rozwiązań wróciłam do sprawdzonego już wcześniej Deezera, z którego korzystałam, gdy w promocji muzyka była za 9,99 zł miesięcznie. Opcja familijna w cenie 29,90 zł pozwala na odtwarzanie muzy na 6 kontach. Nastolaty zaczynają słuchać muzyki, więc jest to bardzo dobra oferta dla mojej rodziny.

I teraz wisienka na torcie. Deezer dodał możliwość odtwarzania muzyki z tekstem. Tego mi było trzeba! Idealne rozwiązanie dla mnie 🙂 Idealne rozwiązanie dla uczących się języka.

Nie ma jeszcze testów przy ostatnim albumie Jamesa Blunta, ale przy okazji muszę zwrócić honor. Płyta jest naprawdę niezła. Pytanie dlaczego lubię Blunta? Ano dlatego, że jawi się w utworach konkretny podmiot liryczny. Błądzący, miejscami to czarny charakter, który systematycznie żałuje za grzeszki i tęskni trochę za sobą nieco lepszym 😉 Wypisz wymaluj – ja 😉 Nie bez znaczenia jest, że urodził się w najlepszym możliwym roku – 1974 😉

Korzystacie z rozwiązań abonamentowych? Może macie jakieś legalne  rozwiązanie na Kindle’a?

Comments are closed.