Browsed by
Kategoria: PRZYJEMNOŚCI

Koncert Jamesa Blunta w Warszawie – z synem

Koncert Jamesa Blunta w Warszawie – z synem

Byłam na koncercie Jamesa Blunta w Warszawie. To już drugi koncert Blunta, na którym byłam. Pierwszy był w Berlinie. I byłam na nim sama. Bilet na Blunta dostałam pod choinkę. Zdecydowanie wolę prezenty niematerialne, wolę doświadczenia. Tym razem doświadczeń miałam aż nadto i to nie z powodu koncertu. Czasami się w życiu sypie i nie ma rady. Ponad cztery miesiące bilety leżały spokojnie na półce. Planowałam iść z mężem. Stało się jednak tak, że mąż nie dojechał do Polski na…

Read More Read More

Coś nowego – z okazji świąt

Coś nowego – z okazji świąt

Od kilku lat staram się święta wykorzystać twórczo. Zrobić coś nowego, wypróbować nowy przepis.  Żeby było inaczej.  Fajnie, bo jeśli robi się coś innego, coś nowego na święta właśnie, to jest to kolejny powód, by święta wspominać. Nie przypominają innych 😉 W tym roku pokusiłam się o ciasto Shrek według przepisu AnkiFiranki. Wymaga cierpliwości w wylewaniu tężejących warstw. Jeszcze nie wiem, czy warto było się babrać z tymi warstwami, ale zawsze miło będę wspominać święta –  robiłam Shreka  – coś dla…

Read More Read More

Koncert Jamesa Blunta w Warszawie

Koncert Jamesa Blunta w Warszawie

Lubię Jamesa Blunta. Lubię ludzi, którzy urodzili się w 1974 roku. Tak, sprawdzam takie rzeczy 🙂  Świat mi sprzyja i dlatego jadę na koncert Jamesa Blunta do Warszawy. W październiku byłam na koncercie Jamesa Blunta w Berlinie, bo obiecałam sobie przy okazji nauki języka angielskiego, że jeśli wróci do śpiewania, koncertowania, to jadę. No i wrócił a ja pojechałam sama do Berlina. O koncercie napisałam kilka słów w poście Koncert Jamesa Blunta – sama w Berlinie. Bardzo żałowałam, że nie kupiłam…

Read More Read More

Koncert Jamesa Blunta – sama w Berlinie

Koncert Jamesa Blunta – sama w Berlinie

Pojechałam do Berlina na koncert Jamesa Blunta. Dlaczego sama i co z tego wyszło? Jak było? Pojechałam na koncert sama. Już od dłuższego czasu staram się pokonywać własne obawy. Mogłabym ich wymyślić całe mnóstwo, z dojazdem na miejsce, terroryzmem i kwestią finansową włącznie. Ale nie – podjęłam wyzwanie. Bo…