Czytnik Kindle na prezent dla dziecka. Odgracam i kupuję Kindla

Czytnik Kindle na prezent dla dziecka. Odgracam i kupuję Kindla

Jeszcze kilka miesięcy temu zastanawiałam się, czy w ogóle kupić czytnik Kindle na prezent dla dziecka. Potem zastanawiałam się jak to zrobić nie obciążając domowego budżetu. Realizując inny, bardzo ważny, obciążający finansowo projekt, trudno było nam dedykować środki na tę potrzebę. Kindle to jednak dość drogi wydatek.

Podjęłam decyzję, że czytnik to bardzo dobry prezent gwiazdkowy. Musiałam tylko znaleźć sposób, by znaleźć na niego fundusze.  Zbliżają się święta i to doskonała okazja, by kupić dziecku czytnik na prezent.

Sama swój czytnik dostałam na Gwiazdkę, mam go siedem lat i uważam, że to jeden z najlepszych prezentów gwiazdkowych, jaki kiedykolwiek dostałam. Zakup Kindla planowałam trzy miesiące i mąż mnie odwodził od tego. Robił to, bo mój Kindle już na mnie czekał. Czekał aż do Gwiazdki 🙂

Uważam, że dla młodego pokolenia  czytnik stanowi dodatkową zachętę do czytania.  A dla tych, co czytają dużo, to duża wygoda, zwłaszcza podczas wyjazdów.

Zauważcie, że chęć posiadania Kindla, uznałam za potrzebę a nie za zachciankę 🙂

Można powiedzieć, że projekt Kindle na prezent dla dziecka  zakończony sukcesem! Chciałabym Wam z dumą ogłosić, że uzbierałam 100% kwoty potrzebnej na zakup Kindla i to tylko przez pozbywanie się nadmiaru gratów z domu.

Ale nie… Uzbierałam 60% kwoty i zdecydowałam się kupić Kindla na prezent już teraz z oficjalnej strony Amazon.de z wysyłką do Polski.

Ale jest, jest, jest!

60% wartości Kindla to 300 zł. Tyle dokładnie uzbieraliśmy sprzedając z domu niepotrzebne drobiazgi. Liczyliśmy każdą złotówkę. Chcecie przykłady? Proszę bardzo:

  • koszulka zumbowa, która mi się znudziła – 5 zł
  • kask rowerowy po chłopcach – 10 zł
  • liczydełka dziecięce – 2 sztuki po 2 zł

Zbieranie na Kindla, na konkretny cel, było bardzo motywujące, o czym piszę Wam w poście  Niepotrzebne rzeczy

Jak widzicie mówię o drobnych kwotach, nie winduję cen. Towar wart jest tyle, ile kupujący gotów jest za niego zapłacić. To te drobne kwoty złożyły się na  300 zł.

Kosztowało mnie to trochę zachodu:

  • wystawianie ogłoszeń z telefonu (bo tak jest banalnie proste)
  • odświeżanie ofert na olx,
  • chodzenie do Inposta, by nadać paczkę
  • kilku kupujących nie przyszło po odbiór rzeczy, marnując tym samym mój czas.

Ale jak widzicie było warto.

Na tę kwotę składają się też groszaki i miedziaki wrzucane do słoiczków, wiecie, takie opróżnianie kieszeni.

Kindle Paperwhite 3 kupiliśmy dokładnie za 509 zł z wysyłką. Jest to wersja bez reklam kupiona na oficjalnej stronie Amazona.

Kindle Paperwhite 3 mieliśmy kupić z Mediamarkt. Tam kosztował 549 zł. Wersja z reklamami. Czyli wyszło 40 zł taniej już na wstępie.

Reklamy można usunąć dzięki uprzejmości Amazona – na rynek polski nie powinny trafiać (z głównego źródła- Amazona) czytniki z reklamami. Bo nie są to reklamy dedykowane na rynek polski.

Niby za ściągnięcie reklam Amazon może pobrać jakąś kwotę, ale raczej nie pobierają. Kolega syna kupił właśnie czytnik z reklamami i w Amazonie reklamy ściągnął.

W każdym razie, jak doczytałam, czytniki z reklamami do Polski nie są wysyłane i teoretycznie w sklepach nie powinno ich być. Zaskoczył mnie mocno artykuł o Kindle z reklamami, zwłaszcza kwestia reklamacji. Z reklamacją w Amazon problemów nie ma. Czy mogą być przy zakupie czytnika z reklamami w Polsce? Niestety nie wiem.

Warto odgracać, by zrobić miejsce na nowe. Na marzenia. Nawet jeśli odgracamy, by zagracać. Niby odgracam a potem ulegam urokowi kolejnego kubka made in England lub kupię nową książkę. Na tym polega mój minimalizm, który minimalizmem nie jest. Odgracam, by to, co wokół, cieszyło mnie bardziej. Albo mojego syna.

Kindle na prezent dla syna to nie jest mój pierwszy projekt. Wcześniej kupiłam Rumikuba w wersji dla 6 osób, zbierając każdą złotówkę ze sprzedaży na olx. Warto, mówię Wam, że warto, narzucić sobie dyscyplinę.

I niemożliwe staje się możliwe! Jak kupić czytnik Kindle nie obciążając bardzo domowych finansów? Odgracić zakamarki i szukać okazji. Działa prawo przyciągania 🙂

Czy zbieraliście kiedyś na coś dla Was ważnego? Odkładaliście kwoty z kieszonkowego, wypłaty czy stawialiście na garażowe wyprzedaże? Czekam na Wasze  historie 🙂

Comments are closed.