Dizajn na co dzień – Don Norman – recenzja książki

Czy wiesz, że zły dizajn może prowadzić do wyuczonej  bezradności? Na pewno wiesz, co to takiego a jeśli nie, to zapewniam Cię – znasz przykłady. „Dizajn na co dzień” Dona Normana to książka o projektowaniu. I psychologii. Jak psychologia się ma do projektowania? I jak zły dizajn sprowadza na nas nieszczęście?

Dla kogo „Dizajn na co dzień”?

„Dizajn na co dzień” jest podręcznikiem projektowania. Książka będzie przydatna dla osób profesjonalnie zajmujących się projektami, niezależnie czy chodzi o tworzenie samochodów, lodówek, mebli czy też aplikacji, gier a nawet instrukcji.

„Dizajn na co dzień” jest dla tych, których…interesuje dizajn.

I dla tych osób, które same coś tworzą (w tym projektują teksty na swojego bloga:))

To również książka dla tych, których interesuje psychologia czy minimalizm.

Dizajn na co dzień - Don Norman - recenzja książki

Co znajdziesz w książce „Dizajn na co dzień”?

Jest to podręcznik, więc znajdziesz w niej sporo treści poświęconej samemu projektowaniu, m.in.:

  • etapom projektu, zasadom dobrego dizajnu, kluczowym pytaniom, jakie stoją przed projektantem,
  • etapom rozwiązywania problemów (już wiem, dlaczego rozwiązywanie problemów nie zaczyna się od rozwiązywania zgłoszonego problemu),
  • błędom, które wynikają ze złego dizajnu, w tym katastrofom (nie wystarczy obwinić człowieka za złe użytkowanie.  Metoda pytań „5 x dlaczego” może przynieść nieoczekiwane odpowiedzi),
  • projektowaniu zorientowanemu na użytkownika (np. z różnych kręgów kulturowych czy osób z niepełnosprawnościami)
  • przykładom dobrych działań, które eliminują błędy, jak np. system zgłoszeń błędów lotniczych NASA czy japońska metoda poka-yoke.

Żeby projektować dobre rzeczy, trzeba poznać odbiorcę. Tu przychodzi z pomocą psychologia, której autor poświęca bardzo dużo miejsca. W książce znajdziesz informacje z zakresu psychologii poznawczej czy społecznej.

„Dziś oczekujemy, że ludzie będą postępowali nienaturalnie, dostosowując się do specyficznych wymogów maszyn, na przykład dostarczania zawsze dokładnych i właściwych danych. Użytkownicy radzą sobie z tym szczególnie kiepsko, a jednak kiedy nie udaje im się sprostać arbitralnym, nieludzkim wymaganiom maszyn, nazywamy to błędem człowieka. Nie, to błąd dizajnu.”

 

Gdzie w dizajnie jest miejsce na psychologię?

Psychologia dostarcza wiedzy o tym, jak myślą ludzie, jak zapamiętują i odtwarzają informacje, jak gromadzą wiedzę o świecie i jak z niej korzystają w  nowych okolicznościach.

Wiedza o tym, ile jesteśmy w stanie pomieścić informacji w naszej pamięci podręcznej,  wpływa na projekt  np. mamy czterocyfrowy pin do karty, bo nasza pamięć podręczna pomieści  7 cyfr (± 2). Blik ma 6 cyfr ułożonych trójkami.

Czy zdarzyło się Tobie wykorzystać jakaś rzecz niezgodnie z jej przeznaczeniem? W sposób nieświadomy? Don Norman podaje przykład ścianki nad schodami, którą ludzie zaczęli wykorzystywać do odkładania kubków z kawą. Nieszczęście gotowe – gorąca  kawa mogła wylądować na czyjejś głowie. Projektant  nie przewidział, że  wysokość  ścianki  będzie skłaniała do odkładania  na niej rzeczy.  Jeśli coś wygląda jak półka, cóż, będzie półką.

Dobry dizajn jest wtedy, kiedy przewiduje zachowanie człowieka, w tym także zapędy do naprawiania, gdy coś się zepsuje czy pomijania pewnych etapów.  Tam, gdzie w grę wchodzi bezpieczeństwo, przedmiot powinien mieć takie ograniczenia, by wykluczyć „samowolkę”.  Wszystkie informacje dla odbiorcy powinny znaleźć się w przedmiocie, by sięganie po instrukcję było zbędne. A gdy bez instrukcji się nie da, ta również powinna być dobrze zaprojektowana.

Pamiętacie taki odcinek  kultowego serialu „MASH”, w którym rozbrajano bombę? Przetnij czerwony kabelek. Ciach. Przedtem przetnij niebieski. Ups. Zła instrukcja. Bardzo zła instrukcja. 

Zły dizajn i wyuczona bezradność

W książce najlepsze są oczywiście opowieści o złym dizajnie. Autor daje nam mnóstwo przykładów (są i zdjęcia).

Objawy złego dizajnu? Siarczyste „k…”,  „do d…. z tym”, „co za idiota to wymyślił”.

Don Norman podkreśla, że zły dizajn może przyczynić się do powstania wyuczonej bezradności.

Jeśli nie znasz pojęcia „wyuczona bezradność”, na pewno znasz przykłady: kiedy ktoś tak dostał od życia, że nie chce już podejmować żadnych prób, bo i po co? Mówi: „I tak mi się nie uda”, „jestem komputerowym antytalenciem”.

Wyuczona bezradność idzie często pokoleniowo – bezrobotni rodzice a potem ich dzieci…

Rada?

Jeśli nie umiesz sobie poradzić z jakimś przedmiotem, programem, instrukcją, – przyjmij, że problem nie leży w Tobie, problem leży w projekcie. Nie bierz wszystkiego do siebie, to może podkopać Twoją wiarę we własne możliwości. Doprowadzić do wyuczonej bezradności.

Dizajn na co dzień - Don Norman - recenzja książkiDizajn na co dzień - Don Norman - recenzja książki
Z książki „Dizajn na co dzień” dowiedziałam się, że nie ma reguły, która strona zagwarantuje dopływ wody, którą chcesz. Wszystko jest na zasadzie: orientuj się. Absurd!

„Dizajn na co dzień” – moje najważniejsze „zdobycze”

To bardzo dobra książka, choć miejscami trudna.  Co mi dała?

  •  z większą uważnością będę przyglądała się rzeczom użytkowym. Czy mają dobre wskazówki? Czy poszczególne części dają mi jedną czy więcej możliwości wyboru? W głowie mam ideę „buy me once”.
  • Zwrócę uwagę na „funkcjozę”, podoba mi się to określenie. „Funkcjoza” to dodawanie do przedmiotów  kolejnych funkcji. Czy potrzebujemy all in one w każdej rzeczy?
  • Będę przypatrywała się rzeczom pod kątem „wyuczonej bezradności” – czy to możliwe, by rzeczy mogły powodować taki efekt?
  • Pytanie: „czy ta rzecz jest warta zakupu” wzbogaciłam o nowe kryteria.   Ale to dobrze – „mniej znaczy lepiej”.

I jako projektantka internetowych treści pochylę się nad moim blogiem 🙂

Napisz mi koniecznie, czy recenzja była przydatna. Jakie masz przemyślenia związane z dizajnem? Czy wierzysz, że zły projekt może prowadzić do wyuczonej bezradności?