Gang świeżaków, karty, smerfy – co poza marketingiem?

Gang świeżaków, karty, smerfy – co poza marketingiem?

Jestem hipokrytką i to wielką! Kto pierwszy rzuci kamieniem? Wychodzi na to, że ja. Na OLX mam wystawione kolekcjonerskie firmowe długopisy a jednak rusza mnie niemożebnie, że na wszelkich grupach wymiankowych, na olx też,  kwitnie handel tymi wszystkimi pierdołami dołączanymi do regularnych zakupów w marketach.

Kilka kart za czteropak piwa czy za dużą czekoladę. Marketing marketingiem, był, jest i będzie. Ale oddawanie tego, co się właśnie zdobyło za zakupy-i-tak-robione z uzasadnieniem, że wydało się 250 zł, żeby mieć 5 naklejek, czy to jest ok? Czy tylko mnie to mierzi?

Zrobiło mi się niezmiernie głupio. W sprawie tych długopisów.  Przecież najprawdopodobniej były jakimś dodatkiem do czegoś. Poprawiłam ogłoszenie na OLX na „oddam”, czując, że tracę dystans i idę w stronę, w którą iść nie zamierzałam. Gdzie przebiega granica, między tym, co kolekcją jest a tym, co chwilowym chwytem marketingowym? Czy z równą pokorą wpisałabym „oddam” dla powiedzmy pierwszej puszki Coca-Coli?

Dlaczego 6 lat temu sprzedałam kolekcję długopisów za poważne jak na firmowe długopisy pieniądze a dwa lata temu oddałam karton firmowych kubków za free, po to by teraz wystawić długopisy za 6 zł?

A może zirytowało mnie oddawanie? Chcesz oddać coś, ale prócz tego, że oddajesz, musisz liczyć się z tym, że ktoś nie przyjdzie na spotkanie? A ty czekasz, na Orlenie albo w domu siedzisz kołkiem, bo ktoś miał być i go nie ma. Przerabiałam to – wielokrotnie.

BTW

Poduczyłam się troszkę z tych Biedronkowych kart o zwierzakach. Z tych wszystkich marketingowych chwytów ten podoba mi się najbardziej 😉

 

  • Ja w ogóle nie rozumiem po co zbierać te marketowe dodatki. Czasem i ja się pokuszę, ale przecież tylko się to kurzy i miejsce zajmuje, a koniec końców i tak wyląduje w śmieciach 😐

    • Biorę i daję dzieciakom, co zbierają. Zastanawiam się, czy w przyszłości uczyni ich to nieodpornymi na takie chwyty czy raczej będą chcieli więcej. Po trzydziestoletnich dzisiaj panach zbierających ongiś gazetki z dodatkami nie widzę jakichś specjalnych szkód, nadmiernego konsumpcjonizmu.

  • Jak się ma dzieci to ciężko tego nie zbierać… Bogu dzięki ta ostatnia seria z kartami, za sprawą waloru edukacyjnego wypadła całkiem, całkiem. Poprzednia o zdrowym odżywianiu w sumie też uszła w tłoku.

  • Już jakiś czas temu przestałam nabierać się na wszelkiego rodzaju marketingowe akcje. Naklejki, zdrapki, zbieranie różnych rzeczy nie robią na mnie żadnego wrażenie. Znam jednak osoby, które wręcz nałogowo to robią, sprzedawanie gadżetów w internecie to już zupełnie inna para kaloszy, ale jeśli ktoś to lubi, proszę bardzo 🙂

  • Just Me Blog

    Bardzo dobry tekst, sytuacje z olx też przerabiałam, masakra.

  • Just Me Blog

    Zainspirowałam się komentarzem pod moim… ja nawet karty biedronki nie mam 🙂
    Bo uważam, że żadnych korzyści z tego nie ma. Co innego punkty payback na stacji. Tankować i tak trzeba a zawsze się coś uzbiera 🙂 Prędzej czy później. Nawiązując do posta- raczej później. ;P

    • No właśnie chyba później 😉 Zbieram punkty, ale chyba niczego sensownego się jeszcze nie dorobiłam 🙂 Staram się też nie zagracać, więc to „sensowne” musi być rzeczywiście potrzebne.

  • Karolina Krzewina

    myślę, że kolekcje zbierane przez dłuższy czas można sprzedać bez wyrzutów sumienia, ale handlu świeżakowymi naklejkami nie rozumiem. Karty o zwierzętach przeglądam (są świetne!), a potem oddaję siostrze, która przekazuje je swoim uczniom. tak po prostu 🙂

  • Katarzyna Malinowska

    Nie da się uniknąć tych wszystkich promocji. Dzieciaki w szkole same siebie napędzają. Na szczęście karty z Biedronki były super. Mój syn też zbierał. Zbierała dla niego rodzina, znajomi i nawet sąsiedzi. Kolekcja uzbierana, album na honorowym, na razie, miejscu na półce.

    • Na szczęście moje dzieci już wyrosły 🙂 Bardziej niż biedronkowe karty interesują ich promocje na kody do gier albo przeceny w sklepach z elektroniką 😉

  • ten album był świetny 🙂 Tez dużo o zwierzakach sie dowiedziałam. Niestety mamy w nim braki – ale płakać z tego powodu z rodziną nie będziemy 😀

Comments are closed.