Idealnej wersji siebie mówię: NIE

Nie bez powodu na zdjęciu oglądasz moje buty. Czemu? Ano temu, że te buty właśnie to przykład tego. że wybrałam siebie, zamiast Idealnej Wersji Siebie. Bo z wybierania Idealnej Wersji Siebie są same kłopoty. I depresja. O co chodzi?

Idealna Wersja Siebie, czyli…?

Dobrze jest dążyć do bycia najlepszą wersją siebie, pokonywać złe nawyki, kształtować dobre. Spełniać marzenia, rozwijać się.  W tym wszystkim jest jednak pułapka. Bycie zbytnio w przyszłości odciąga nas od tego, co ważne teraz. Możemy stracić piękne chwile tu i teraz.

No więc o co chodzi z tymi butami?

W mojej głowie jestem już tą oczytaną panią psycholog z ukończoną biblioterapią, TPB. Żyję bez pośpiechu. Mam czas na układanie puzzli i te wszystkie powieści, które przecież każdy-powinien-znać.

Ale kiedy przychodzi do realnego życia, to się okazuje, że tak bardzo żyję w tej przyszłości, że na zwykłą wycieczkę do lasu albo w góry nie mam odpowiednich butów! Jadę na skałki (na których jedynie robię zdjęcia moich wspaniałych chłopaków) i spędzam miło czas z przyjaciółką. Taki rytuał. Tyle że jadę w butach, które się do tego zupełnie nie nadają. Ale jedynie takie mam.

Moje życie składa się z takich okazyjnych wypadów. Moja stopa nie rośnie. Takie życie wiodę właśnie.  Powinnam być odpowiednio przygotowana na to, jak żyję a nie jak żyć będę, kiedy już będę taka całkiem idealna.

„Człowiek poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc.”

                                                                                                                                              Dalajlama

Depresja, czyli ja kontra Idealna Wersja

Jest taki pogląd, że depresja rodzi się często wtedy, kiedy widzimy tę Idealną Wersję Siebie, ale dociera do nas, jak odbiegamy od tego obrazu. Ta przepaść jest nie do zniesienia.

Kiedy kupujesz rzeczy dla Idealnej Wersji Siebie, to przepaść ta się pogłębia. Kiedy budzisz się i, jak ja, widzisz stosy nieprzeczytanych książek, które Idealna Ja ma już za sobą…  Zauważasz wtedy, ile drogi przed tobą. Im bardziej wspierasz  swoją Idealną Wersję Siebie, tym bardziej oddalasz się od siebie teraz.

Sztuką jest dążyć do ideału, ale wzmacniać siebie teraz. Nie uzbrajać Idealnej Wersji Siebie w to, co teraz całkowicie nam zbędę. Nie ubierać się na zapas. Owszem, miałam płytę CD przed odtwarzaczem CD i płytę DVD, zanim kupiliśmy do domu odtwarzacz DVD, ale w życiu ta metoda się nie sprawdza. Mała inspiracja- owszem, żeby pamiętać dokąd dążymy. Ale ciągłe życie w przyszłości – z tego tylko frustracja i smutek.

Przyszłość będzie szczodra jedynie wtedy, gdy wszystko ofiarujesz teraźniejszości.”

                                                                                                       Albert Camus

Czy nie lepiej mieć zatem dobre buty na tu i teraz niż świetne kije do golfa dla nas w przyszłości?

Minimalizm może właśnie jest tak dobry, bo nie pozwala na wspieranie rzeczami Idealnej Wersji Siebie?

Kupiłam buty dla siebie. Sportowy stanik – dla siebie. Jeszcze nie kupiłam trekkingowych spodni, bo Idealna Ja dopiero zamierza zdobyć Koronę Gór Polskich.  Dopiero o książeczkę zawnioskowała.