Język angielski – okropne zaniedbania

Język angielski – okropne zaniedbania

Jestem wzrokowcem. Nie inaczej – rozpoznaję słówka, które znam li tylko z widzenia. Znam znaczenie, układ literek i eta wsio. Reszta, reszta jest milczeniem.

W nadrabianiu braków na pewno sprzyja ororo.tv. Jeśli oglądam z napisami, to w końcu mój mózg, mam taką nadzieję, jest w końcu neuroplastyczny, powiąże wygląd wyrazu, tak -wygląd, z jego wymową. Ale to wciąż mało.

Spustoszenie, które powstało w moim organizmie w wyniku tylko czytania, jest ogromne. To znaczy czytam sobie książkę, ale jej przeczytanie na głos – odpada. Nie znam wymowy podstawowych słów. Jak bardzo nie znam? Proszę – oto wgrało mi się w głowie „items”. Dosłownie „items”. Czy różnica między brodą a ptakiem coś Wam mówi?No właśnie, rozróżniam je wzrokowo. Taka sytuacja.

Wychwytuję, co dziwniejsze, słowa z seriali. To fajnie. Ale napisanego – nie przeczytam dobrze, oj nie.

Zatem cofam się. Czytam książki z poziomu wyżej, ale nadrabiam braki z poziomu niemalże elemantary, bo tak  a nie inaczej wbiłam sobie fonetykę do głowy. Boże, nie popełnijcie tego błędu!

Koszmar. Ale mam nadzieję – do ogarnięcia. W końcu mój mózg się rozwija. Są na to dowody. Znaczy – nie na na mój konkretnie  mózg – na mózg w ogóle. Zresztą, zachęcam po prostu do recenzji – Szczęśliwy mózg

 

 

 

  • Agnieszka Bładyko

    W kwestii nauki angielskiego mój mózg się chyba nigdy nie rozwinie. Zbieram się już sto lat i nie mogę. Niby rozumiem, ale z mówieniem mam blokadę. Kiedyś mądry znajomy powiedział mi, żebym uczyła się 50 słówek dziennie, no i na tym się skończyło 🙂

    • W sumie to nie wiem, ile umiem:) Memrise jedynie liczy część z tego. Ale bycie filologiem mi nie sprzyja. Za głęboko analizuję wszystko. Upodobnienia itp. A to trzeba się uwolnić od tego 🙂

Comments are closed.