Minimalizm – czego nie oddaję. Chyba ze strachu.

Minimalizm – czego nie oddaję. Chyba ze strachu.

Że niby pozbycie się pamiątek i zdjęć jest najtrudniejsze? Oj niekoniecznie. Ja się boję mocy. Jasne, jasne. Zaraz ktoś powie, że przedmioty mają taką moc, jaką im nadamy. Wszystko ładnie, piękne, no ale trochę strach. Jednak.

Minimalizuję, upraszczam, odgracam, wywalam a na dnie szuflady wciąż leżą karty tarota, monety I-ching i runy. Na półce stoi książka o białej magii.  Mam swój profesjonalnie opracowany horoskop na dnie jednego z pudeł. I dlaczego pytam siebie, why, skoro nie korzystam?

Z dziedzictwa. Kobiety w mojej rodzinie od zawsze wróżyły, przeważnie ze zwykłych kart. Słyszałam plotki, że i brat potrafi, ale osobiście nie widziałam. Siostra jest świetną tarocistką, zajmuje się też astrologią. Prowadzi bloga Ezoterycznie i nie tylko.

Moja siostra zawsze wie, kiedy coś się złego dzieje. Na odległość. Ja też dotykałam tarota, wróżyłam z run i chińskich monet. A to bo pracę straciłam, a bo nie wiadomo, co dalej. A bo… życiowy zakręt. To było przed pracą w korporacji, przed książkami o psychologii, przed socjoterapią. Tak dawno, że zdaje się nieprawdziwe. Gdyby nie to, że w szufladzie tarot jest, runy są, monety są.

W minimalizowaniu, odgracaniu nie ruszam tego magicznego obszaru. Mam podstawy sądzić, że kieruje mną instynkt pierwotnego człowieka. Strach. No bo jak niby można pozbyć się „magicznego”, kiedy ktoś z magicznego czyta i wie? Nawet jeśli nie wierzę? Magicznego się trochę boję. Nic tylko pierwotny człowiek siedzi we mnie. Trudno, co zrobić. Magicznego nie oddam. Choćby mnie pod postem obsmarowali.

www.wysokajakosczycia.com

To, że magicznego nie oddaję (ze strachu pierwotnego człowieka we mnie) , nie ma nic wspólnego z moim drugim zdaniem o magicznym (gdzieś czytałam, że inteligentni ludzie mają więcej niż jedno zdanie na temat. Wypisz wymaluj –  ja).

Druga JA zgadza się z Kasią Nosowską. W ostatnim Zwierciadle ciekawy felieton – magiczne to  antidotum na pustkę.

Spojrzałam na to wszystko i na pozostałe antidota na pustkę, które zrywami gromadzę od lat, i poczułam, że pęka mi głowa od tego nadmiaru. Karty anielskie mówią, że w głębi serca znam odpowiedź na każde pytanie, mówią, żebym po prostu usiadła i spojrzała w siebie.

Kasia Nosowska

Tak sobie myślę, że nic na siłę. Bo i po co? Mam swój horoskop, karty, runy, magiczne księgi. I co z tego? Czy muszę odgracić wszystko?No nie!

  • Iwona Siekierska

    Tez stawiam na minimalizm, ale też, podobnie jak Ty zostawiam to i owo. Nie dajmy się zwariować 🙂

  • Po zasady minimalizmu sięgam czasami, kiedy czuję, że już na niego najwyższy czas, ale też wiele jakby przemycam, wiele przedmiotów pozostawiam,w końcu to moja przestrzeń i najważniejsze, abym ja się w niej dobrze czuła. 🙂

Comments are closed.