Nadużywanie suplementów

Polacy łykają tabletki jak cukierki, ponoć. Nie wiem, statystyk nie sprawdzałam, ale wiem, że nadużywanie suplementów to mój problem z którym walczę już od jakiegoś czasu. Konkretniej – od września, czyli więcej niż pół roku.

Szufladka pełna jest różnych tabletek, o których mówię czasem „na młodość, piękno” i różnych takich. A przecież powinnam brać jedynie tabletkę dziennie na alergię, w okresie pylenia oczywiście,  a reszta powinna brać się z pożywienia. Nie tak to powinno wyglądać?

Nie mam zbytniej chęci zagłębiania się w psychologiczny aspekt nadużywania suplementów. Fakt jest faktem. Ulegam emocjom, reklamom, podpowiedziom koleżanek i kolegów 🙁

Wpadam w pułapkę myślenia, że tabletka załatwi temat: włosów, braku koncentracji czy zapewni mi pewną wydajność – moje synapsy będą śmigać w czasie sesji, robota będzie paliła mi się w rękach. No ale…

Zdaję sobie sprawę, że inni mają więcej suplementów i się nad tym nie zastanawiają. Może biorą regularnie, czują, że to im pomaga.

Ja mam problem taki, że kupuję suplement, przez jakiś czas biorę, potem rzucam, więc chodzi o to, że tak naprawdę kupuję i nie wyjadam.

Czyli z pewnością fizycznie nie potrzebowałam (nadużywanie suplementów, gdy je jadłam) i strata kasy (gdy ich nie jadłam). Błędne koło!

To prawda, potrzebuję niektórych tabletek. Mam niski poziom magnezu i potasu. Robiłam badania krwi i ekg i rzeczywiście jest nieznacznie lepiej, ale jak na kogoś, kto suplementuje te pierwiastki, wyniki nie są ciekawe. Już od roku borykam się z tym problemem. To pierwiastki życia. Bez nich moje serce bije nieregularnie i drgają powieki i kąciki ust, o skurczach w nogach nie piszę, bo pewnie wiecie, jak to jest.

No dobra. Mogłabym odstawić kawę, bo ponoć wypłukuje pierwiastki. Tyle że oczywiście nie odstawiam kawy, no bo jak tak bez kawy? Ale że cały dzień? Po pracy nauka bez kawy? Nie, to nie jest możliwe. Więc łykam magnez i potas, piję wodę  wysokomineralizowaną (nawet research zrobiłam). Powiedzmy, że ujdzie. W końcu magnes i potas to pierwiastki niezbędne dla funkcjonowania człowieka. Wiem, można byłoby z kasz i tak dalej. Ale wiecie, nie da się tak wszystkiego od linijki, pod ołówek, na rozkaz i bez kawy.

Ale… no ale mam kupę tych tabletek innej maści. Spirulinę, bo ponoć bardzo ważna.  B12, bo odżywia mózg i odkąd w książce od biologii przeczytałam, jaka jest ważna, uznałam, że muszę brać.

Oczywiście D3. No jak w naszym klimacie bez D3?  A + E – wiadomo.

A do tego gotu-kola. 

Więc zrobiłam sobie we wrześniu mały projekt denko, tyle że wyjadanie listków.

W kwietniu powtórzyłam to wyjadanie tabletek. Z nadzieją, że raz na zawsze skończę z bezsensownymi zakupami suplementów diety, uleganiem wpływom innych, własnym emocjom. Przestanę szukać rozwiązań w pigułkach.

Wiem, przyjdzie sesja, będę znów szukała czegoś mocniejszego niż kawa. No lepiej przecież gotu-kolę niż gandalfa białego, co nie ;)?

Opróżniłam nieco moją szufladkę. Musiałam odchudzać blisterki powoli, żeby się nie okazało, że jedno wyklucza drugie i żyję tylko tabletkami. Wariactwo! Jeśli tak ma większość Polaków, to biada nam wszystkim!

Z drugiej strony, od dłuższego już czasu, interesują mnie zioła. W czasach nadużywania suplementów, to jednak dobra ścieżka, pod warunkiem, że jest rzeczywista potrzeba ich przyjmowania. Zresztą pisałam Wam o pokrzywie, piję na zatrzymanie wody w organizmie – zerknijcie do posta – pokrzywa -zastosowanie, korzyści i przeciwskazania

No ale najpierw trzeba zrobić porządek z tym, co jest. Z nadmiarem suplementów w apteczce. Więc kończę blisterki i kończę z kupowaniem suplementów. Nie liczę na to, że będę mogła przestać brać magnez i potas, ale nie zamierzam już kupować dodatkowych wzmacniaczy.