O „płonącej platformie”, czyli jak się powiedziało A…

Natrafiłam kiedyś na określenie „płonąca platforma”. Miejsce, z którego pozostaje już tylko skoczyć. Nie ma odwrotu. Lubię to określenie. Dobrze oddaje to, gdzie teraz jestem. O ten moment w moim życiu czasem pytaliście.

Mam prawie 50 lat, właśnie skończyłam studia psychologiczne. Co dalej?

Skończyłam studia. Rzuciłam biretem. Obrona we wrześniu lub w październiku. Rzeźbię w pracy magisterskiej, układam, przestawiam, liczę i wzdycham.  Pomiędzy tym chodzę do pracy, oglądam filmy i seriale, czytam. Oczywiście krążę wokół zagadnień na egzamin magisterski. Nie zakładam, że się nie obronię. 

Wiem, że chcę iść dalej w psychologię.  Psychologia i pisanie to moje życie. Będę w tych obszarach niezależnie od tego, czy ktoś mi będzie za to płacił.

Jednak, umówmy się, trzeba podjąć jakieś decyzje.

Punkt zwrotny przed pięćdziesiątką

Zdecydowałam, że idę w to.  Idę w psychologię, idę też w pisanie – wracam do blogowania.

Skoczyłam z „płonącej platformy” –  złożyłam wypowiedzenie po 17 latach pracy w korporacji.

Bez dyplomu jeszcze. No i nie mam nic na oku.

Złożyłam wypowiedzenie, mając nadzieję, że wszystko będzie dobrze. I mając wsparcie bliskich.

Miałam poczucie, że gdybym została, wszystko by się rozeszło. Do kolejnego miesiąca, karpiówki czy „może od września”, bo w oświacie najlepiej przecież zaczynać od września.  Przerabiałam to z socjoterapią.  Krew w piach.

Rozmyślałam o tym momencie przez cały urlop.  Wracałam z kina i oto myśl: i co zrobisz, co dalej? Ból brzucha, bo jednak to 17 lat pracy.

Zdecydowałam się złożyć wypowiedzenie, bo uznałam, że teraz albo nigdy. Że nie chcę już robić tego, co robiłam przez te 17 lat. Zdobyłam mnóstwo doświadczeń, poznałam fajnych ludzi, ale koniec.  Nie chce tego robić dłużej.  Wiedziałam, że w razie WU nie będę miała skróconego okresu wypowiedzenia. Że dobrze by było, gdybym była dyspozycyjna.  

Czas pokaże, co będzie dalej 🙂

Jeśli macie teraz taki punkt zwrotny związany ze studiami, śmiało – komentujcie.

Jakie decyzje?

Jakie emocje?

I trzymajcie kciuki za moją obronę 🙂