Stres – czego dotąd nie nazwałam

Stres – czego dotąd nie nazwałam

Kiedy czytam o stresie uderza mnie jedno. Wymienia się najbardziej stresujące czynniki. Śmierć bliskiej osoby, rozwód, przeprowadzka. Nie powinnam być zestresowana a jednak czuję, że coś nie gra. Coś nie hula. Sobie nie radzę. Czuję stres, ale nie umiem go zdefiniować. Nazwać. Znaleźć przyczyny. Nic wyjątkowego się nie dzieje, nie spada żaden cios a jednak mam to uczucie duszenia się tu i teraz. Są dni, że wyszłabym z siebie, ze swojego życia i weszła jeszcze raz- z wiedzą, którą mam teraz. Minimalizuję, upraszczam, odgracam, rozwijam się. Spędzam czas z rodziną, łapię dobre chwile. Wszystko to sprawia, że namacalnie czuję, iż mam wartościowy żywot. Ale, ale coś się czai. Nie umiałam nazwać. Ale nazwano za mnie. Podstępne przyczyny stresu. To, co sprawia, że mam pociąg do jedzenia, w piątki marzę jedynie o drinku i wertuję strony w poszukiwaniu nowych rzeczy, które mogą zagłuszyć coś na chwilę. Tyle, że mądra jestem, wiem, że nie zagłuszą.

Czytam „Odporność psychiczną. Strategie i narzędzia rozwoju” Douga Strycharczyka i Petera Clougha. Jest rozdział o stresie. To w ogóle świetna książka, bo jest w niej szerokie spojrzenie na człowieka. Nie wszyscy – bach, do jednego wora. Znajduję w niej szereg cennych informacji. I jakby strzał w policzek. Coś, co dotąd było z tyłu głowy, pojawiło się przede mną nazwane. Ten stres. Podstępny codzienny stres.

Nie wymieniają wielu czynników. Jedynie przykłady. Niepewność i niejednoznaczność – nie wiemy, czego się od nas oczekuje. Nakładanie się naszej roli na rolę drugiej osoby. Raczej odwrotnie. Nudne, powtarzalne zadania. Stopień kontroli nad swoją sytuacją i możliwością podejmowania decyzji. Technologie i tempo ich wdrażania. Podróże i dojazdy – zwłaszcza te do pracy.

Wiedzieć – cenna rzecz.

Po pierwsze – uprościć. Po drugie żyć wartościowym życiem. Po trzecie – zrobić wszystko, by wyeliminować czynniki stresowe. Nie mamy wpływu na pewne zdarzenia. Śmierć bliskiej osoby. Ale możemy walczyć z tym, co da się pokonać. Nawet jeśli przez chwilę, dłuższą, będzie jedynie gorzej. Na małym się czołgam, na małym. Na zwykłej reklamacji, na piśmie do skarbówki. Kiedy nie robię nic – ten stres rośnie.

 

Comments are closed.