Studia w późnym wieku

Czy warto iść na studia w późnym wieku? Co to znaczy ten „późny wiek”? Złożyłam papiery na studia psychologiczne po czterdziestce. Późno? Nie. Czy to ma sens? Tak, ma sens.

Czy czterdziestka to „późny wiek”?

Nie.

Według psychologów taka czterdziestka to środkowa dorosłość, która zaczyna się mniej więcej od 35 roku życia i trwa 30 lat.  

Po czterdziestce jesteś po prostu dorosłym człowiekiem.

Jeśli wszystko idzie dobrze, to  będąc w tej średniej dorosłości, mniej więcej ogarniasz życie. Umiesz się zorganizować, praca, dom, równowaga, te sprawy.

Wiesz o sobie sporo:

  • jak lubisz spędzać czas,
  • co Cię interesuje,
  • co frustruje.

Co jeszcze?

  • Jesteś w fazie zarządzania karierą i w tym momencie możesz zmienić jej kierunek albo inwestować w to, co już masz.
  • Zwykle sprawy finansowe masz poukładane, a jeśli coś się z pracą rozsypało, wiesz, co robić. Raczej nie rzucasz wszystkiego i nie jedziesz w Bieszczady (choć bardzo pragniesz).
  • Podobnie z relacjami, masz je (nawet jeśli niektóre znikają i pojawiają się inne).
  • Zaczynasz bardziej angażować się w sprawy społeczne. Komentować działania rządu, bardziej Cię wszystko obchodzi, masz oczy szeroko otwarte,
  • Wspierasz dzieci, jeśli je masz.

Tak mniej więcej, bardzo ogólnie.

W pewnym sensie już szykujesz się do późnej dorosłości. Do tego momentu odcinania kuponów, odpoczynku, emerytury. Jeśli jesteś po czterdziestce, to już pracujesz na to wejście codziennymi decyzjami, małymi i wielkimi wyborami. I do tych wyborów należy też ta kwestia studiowania. Podobnie jak wybór aktywności fizycznej czy odpuszczania sobie kolejnego kieliszka wina.

Ja widzę tę średnią dorosłość bardzo pozytywnie. Czas zmian, jeśli ktoś chce coś poukładać, iść za głosem serca, realizować marzenia. To bardzo dobry czas choćby z racji sił, które jeszcze są 🙂 No może menopauza trochę tutaj bruździ, ale ogólnie: najlepszy czas, bo wiesz, czego chcesz w życiu.

Na zwiedzanie Chorwacji nie jest za późno, na sport nie jest. Dlaczego miałoby być za późno na studiowanie? No dlaczego?

„To, czego rzeczywiście się boimy, wpływa na podejmowane przez nas decyzje. Ta świadomość sprawia, że teraz, gdy dokonuję jakichś wyborów, zatrzymuję się na chwilę i w duchu zadaję sobie pytanie, czy aby zbytnio nie biorę pod uwagę, co będą o nich sądzić inni. Świadomość moich najgłębszych obaw pozwala mi rozstrzygnąć te dylematy w zgodzie z wyznawanymi wartościami i celami, do których dążę.”

Jay Shetty, „Zacznij myśleć jak mnich”

Studia w późnym wieku i zimna kalkulacja

Ach, zapomniałam, czterdziecha to nie późny wiek. Napisałam tak, żeby trafili tu Ci, którzy tak sądzą. A trafią, jak Google tak uzna 🙂

Będąc w tym pięknym wieku 43 lat, kiedy to złożyłam papiery na psychologię, to sobie zrobiłam kalkulację. I wyszło mi, że muszę jeszcze więcej pracować niż nie pracować. Nawet kliknęłam „nie pamiętam hasła” , żeby ogarnąć ten cały ZUS. Zrób to. Sprawdź.

Ile Tobie wyszło?

Czy chcesz pracować jak dotąd?

Mało tego, słucham teraz „21 lekcji na XXI wiek” i wniosek z książki jest taki, że żyjemy w naprawdę zmiennych czasach. Nowe technologie sprzyjają temu, by zmienność zawodu była na porządku dziennym. Niektóre zawody niedługo będą dzieliły los tych, które teraz podglądamy w wakacje, idąc szlakiem ginących zawodów.

Choć pracuję w firmie dość stabilnej, to przeszłam już w swoim życiu redukcję etatów. Byłam, dawno temu, analitykiem w Pepsi-Coli. Kiedy już tak pięknie pomogliśmy (my, analitycy) wdrożyć SAP-a, to dostaliśmy wypowiedzenia. Bo raporty mógł robić ktoś z centrali. Ktoś jeden, zamiast nas wielu.  Kiedy więc tak się rozglądam po życiu i zawodach, to widzę, że niektóre z nich są bardziej narażone na wyginięcie.

Czy się rozglądasz? Uważnie?

Czasami, kiedy robiłam coś rozwojowego dla siebie, patrzyłam, na co ludzie wydają kasę i porównywałam: czy aby nie za dużo wydaję na swoje widzimisię?  Pokusiłam się, by sprawdzić, ile mój mąż wydaje na fajki. Wtedy, jak sobie porównałam,  jakoś mniej czułam taki pressing, że wydaję 900 zł na kurs copywritingu i powinno coś z tego być.  Finansowo, dla domu. Miliony jakieś czy coś.  Nie mam tej presji w domu, ale robiłam ją sobie sama.

Jeśli taka myśl pojawi Ci się w głowie, to potraktuj ACTowo: dzięki myślo, że jesteś, ale sorry, jesteś tylko myślą.

„Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest poddanie się jej.”

 Oskar Wilde

Sygnały z ciała i konsekwencje

Nie ukrywam, że przez te studia zrobiłam się strasznie wyczulona na sygnały z ciała. Ciała nie oszukasz.  Ciało to jedyny autorytet, nie ma innych. Żaden guru, od psychologii również, nie jest guru w obliczu tego, co mówi Tobie ciało.

Ciało powie, gdzie czujesz się najlepiej. Ciało powie, gdzie jest Tobie źle. Gdzie jesteś nie w swoim żywiole.

Nie muszę chyba dopowiadać o skutkach przewlekłego stresu? Bo pewnie moją ulubioną książkę – ” Dlaczego zebry nie mają wrzodów” – znasz już na pamięć?

studia w późnym wieku czy warto

Czy słyszałaś o emocjonalnej harówie?

To, zdaje się,  określenie z „Czułej przewodniczki” Natalii de Barbaro.  Emocjonalna harówa jest znana w psychologii. To ten stan, w którym to, co robisz jest tak bardzo niespójne z Tobą, że ciągle udajesz. Dobra mina do złej gry – tak mniej więcej to wygląda. Spalasz się, wypalasz, tracisz zasoby. Do pracy wstajesz z „kurwą” na ustach.

Jeśli emocjonalnie harujesz w swojej pracy, to chyba coś jest nie tak?

czy warto studia w późnym wieku

Moje studia – rzeczywistość

Napisałam już kilka postów o studiowaniu po czterdziestce. Moje obawy, refleksje, zebrane książki. Jeśli się wahasz, zerknij do kilku wpisów.

Studia w późnym wieku – odpowiedź już znasz

W każdym liście, który dostaję w sprawie wieku, kryje się już odpowiedź. Gdybym miała jakoś podsumować to, co pojawia się w listach, tę odpowiedź:

„to nie będą stracone lata”.

Wiesz o tym.

Nawet jeśli już po miesiącu rzucisz wszystko w pizdu, to będziesz bogatsza o to doświadczenie. Może się okazać, że odkryjesz, że coś innego jest dla Ciebie. Może poznasz fajnych ludzi. Dotrzesz do dobrej książki. Nigdy nie wiadomo.

Masz prawo do poszukiwań. 

W każdym wieku.

Prawda?

 

P.S.

Google wrzuca na pierwsze strony wyszukiwarki te treści, które użytkownicy uważają za przydatne.

Za przydatne, czyli według Google’a: komentowane i udostępniane.

Jeśli uważasz, że piszę z sensem, komentuj, udostępniaj. Bardzo Cię o to proszę 🙂