Syn, minimalista czy nieminimalista?

Syn, minimalista czy nieminimalista?

Czasami B. przesadza. Nie wiem, ile tego przesadzania bierze się z Zespołu Aspergera a ile z jego filozofii życiowej – naprawdę nie wiem. Nigdy nie wydał na zachciankę otrzymanych w prezencie pieniędzy,  co mógł zrobić sam – robił a co kupił – używa.

Mamy na przykład klimatyzator własnej roboty. Ogólnie to takie podejście surviwalowca jest. Radzić sobie z tym, co ma się do dyspozycji. Dlatego ma wiele gadżetów wokół szlufek w spodniach. Umie przyszyć, załatać, przykleić.

To raczej nie minimalizm a praktyczne podejście, niemarnowanie. Czasem do granic możliwości – jak z butami ostatnio.

Jako rodzic jestem dosyć chaotyczna. Chłopaki duże, samodzielne, wiedzą, że trzeba powiedzieć, gdy coś się zepsuje, ubranie skurczy, woda zaleje piwnicę i widać kostki. Tyle, że B. nie zawsze uznaje konieczność mojej interwencji. Wszak umie radzić sobie sam.

Najpierw w pokoju nastolatów zobaczyłam, że buty się sklejają. Już obrobione, jedynie czekają na wyschnięcie. Bo mała dziurka między podeszwą a resztą buta. Spoko. Nie wyglądało dobrze, ale da się przetrwać, tj. wypuścić człowieka między ludzi.

I … wracamy z odwiedzin a ja spojrzałam na buty. Granatowe buty. Podejrzane wydały mi się sznurówki. Jakieś takie oliwkowe… Coś mi przypominały… Paracord. Oczywiście, że paracord, który B. zakupił, by w razie czego mieć.

Czasami B. przesadza, ale zwykle to przesadzanie daje mi do myślenia, przypomina, że jest inne wyjście, że nie trzeba już, zaraz, natychmiast coś mieć. BTW, sama mam dwie bransoletki z paracordu 🙂

Inna sprawa, wyprawa po zakupy…

Zapomniałam przypomnieć B., że ma wziąć zakupową torbę. Pracujemy nad tym, by wyeliminować reklamówki, używać toreb materiałowych. Ja mam już opanowane nawyki, ale staram się wpoić tę zasadę chłopcom. Najgorsze, że te torby wielorazowego użytku są takie niemęskie. Kwiatki, kropki. Sprawdzam neta, czy może jednak są jakieś takie, które chłopakom by przypasiły.

– Nie mamo – mówi B., wyjmując swoją wielofunkcyjną bandanę – może jak tu zwiążę i tu, to będzie w co wkładać zakupy.

Za chwilę…

– Nie, po tak małe zakupy mnie nie wysyłasz.  Ale przynajmniej ma tyle zastosowań, ile sobie wymyślę!

I jak nie podziwiać takiego? Jak? Jak się od niego nie uczyć?

 

Comments are closed.