Walizka minimalisty

Co jakiś czas blogerzy poruszający kwestię minimalizmu pokazują jak wygląda walizka minimalisty. Wydaje mi się jednak, że wszystko zależy od potrzeb, więc nie ma co się rozwodzić nad tym, co minimalista w walizce powinien mieć. Lub bardziej – nie mieć. Spojrzenie na organizację innej osoby może być jednak inspirujące. Dla mnie – było.

Pojechałam z moimi synami na wycieczkę do Katowic i Krakowa. Decyzja zapadła właściwie z dnia na dzień. Wycieczka z jednym noclegiem w akademiku i zwiedzanie w dość niepewną pogodę. Nie jak zwykle autem – co pozwala na zabranie większej ilości gratów nawet na krótki pobyt.

Z jednej strony – wymuszenie okolicznościami transportowymi a z drugiej – wielka chęć sprawdzenia, czy umiem porządnie spakować siebie i chłopaków. Spakować – z umiarem.

Pojawiło się kilka wątpliwości podczas pakowania. Po pierwsze chłopcy zawsze coś potrafią w trasie wywinąć a ja, cóż, mam na koncie różne przygody z delegacji, jak chociażby rozdarte spodnie na tyłku czy nocne suszenie spodni, na które wylałam piwo.

Po drugie – prócz ubrań pozostawała kwestia zdrowotna – wszak leki trzeba wziąć.  Może nawet nebulizator.

Po trzecie – kwestia wyglądu. Człowiek jednak jakoś chciałby się pokazać, kolczyki założyć. Żeby się jednak dobrze czuć w swojej skórze. A nie jakby się sroce spod ogona wypadło.

No i po czwarte – kwestia jedzenia. Nie wiadomo, czy będzie czas na kolację czy śniadanie albo zakupy do tego. W mieście zjemy obiad, ale na drogę powrotną trzeba będzie coś wziąć. Tu doszłam do wniosku, że inni będą mieli podobne problemy i na pewno coś się wymyśli. Nawet jeśli będzie to hot-dog w trasie, to z głodu nie umrzemy, byle woda do picia była.

Wszystko to trzeba było jakoś wypośrodkować i mieć na względzie to, by jednak było mało do noszenia. Walizka minimalisty – to wyzwanie 🙂

Nie pakowałam walizki na zasadzie „może się przyda”, ale podeszłam do tego z większym zaangażowaniem a nawet z check listą.

Powiem tak…
Jestem z siebie dumna. Nie wykorzystaliśmy tylko kurtek, ale przecież byłoby to zbyt ryzykowne, by ich nie wziąć. Poza tym wykorzystałam wszystko.

Fajnie, co?