Walk at home z Leslie Sansone

Kiedy zaczynam pisać posta, jestem już po codziennej dawce walk at home, moim sposobie na powrót do zdrowia. Pytacie o walk at home w wiadomościach na facebooku, więc pomyślałam, że napiszę Wam więcej o Leslie Sansone i jej ćwiczeniach. Mało jest informacji w języku polskim na temat tych ćwiczeń a ja sama natrafiłam na walk at home przypadkiem. Wiecie, wbijałam w google hasła typu „aktywność fizyczna dla grubej osoby”.

Co to jest walk at home?

Po prostu chodzenie w domu 🙂

  • można chodzić 1, 2, 3, 4 czy 5 mil. Mila ma 1,609 km.
  • mile są różnej jakości, niektóre, jak Fast  są bardziej wyczerpujące, inne mniej, najłagodniejsze to bodajże Happy mile.

Gdzie dostać filmiki z walk at home?

Możesz:

  • korzystać z Youtuba – obecnie moim ulubionym filmikiem z racji „energetyzującego” teamu jest walk at home – 1 mila – 15 minut. Niestety bezpłatny dostęp do youtuba jest najczęściej do starszych filmików, niektóre się ścinają 🙁
  • kupić płytę – niestety płyty są bardzo drogie. Zestaw płyt to w Polsce koszt prawie 500 zł. Można szukać DVD na Amazonie.de albo Ebayu. Ja mam Belly blastig walk z 2 milami i dodatkowymi ćwiczeniami, ale widzę, że jej obecna cena to  90 zł. A nagrane są tylko 2 mile 🙁
  • kupić dostęp do aplikacji na stronie Walk at home (miesięczny dostęp do wszystkich ćwiczeń za 8,25$ lub dzienny do ćwiczeń dnia, płatny miesięcznie 4,99$) lub kupić jakiś konkretny zestaw ćwiczeń. Aplikację można  wypróbować za darmo, sprawdzić, które ćwiczenia nam odpowiadają i dopiero zdecydować się na zakup.

EDIT 01.06. testuję darmowy dostęp do wszystkich ćwiczeń. Zamierzam wykupić pakiet miesięczny. Czerwiec zaczęłam 2 milami 🙂 Do tego nie umarłam na rowerze 🙂

walk at home gdzie kupić

Trzeba znaleźć filmik dla siebie. Ja na przykład zwracam uwagę na jakość filmu (wkurza mnie rozmycie na telewizorze), muzę, fajną ekipę i kolory strojów i sali. Nie lubię żółtego i niespecjalnie przepadam za niebieskim 🙂 Nie mam fioła na punkcie ubrań, ale jeśli chodzi o zumbę, to uwielbiałam kolorowe maratony z fajnymi koszulkami i zumbowymi haremkami.

Oczywiście można ćwiczyć we wszystkim, ale ja lubię popatrzeć na kolory, dodają mi energii 🙂 I co lepsze-  nie jestem w tym odosobniona.  W domu mam szaro, buro i ponuro, retro i vintage a uwielbiam na sali róż 😉 Ten filmik, którego linka Wam podrzucam, jest moim ulubionym ze względu na dziewczynę w zielonym. Ona daje mi nadzieję, że mogę wywijać wysoko nogami, mimo nadbagażu kilogramów 🙂

Efekty walk at home

Efekty Walk at home

Nie ma badań dotyczących efektów walk at home. Pewnie nie ma ich do wielu różnych ćwiczeń czy tańców, jedynie jakiś punkt odniesienia. Sama Leslie mówi, by niespecjalnie przejmować się spalonymi kaloriami, bo na pewno spalamy ich dużo. A dzięki walk at home stajemy się zdrowi, silniejsi i pełni energii.

Zapisałam się na stronę fanów walk at home na facebooku, żeby zobaczyć, co ludzie piszą o efektach. Ludzie chudną, czują się zdrowsi i silniejsi, pełni energii – dokładnie, jak obiecuje Leslie.

Padają pytania, czy walk at home pomaga na nadciśnienie i zaraz pojawiają się komentarze, komu pomogło. Wiadomo, że ćwiczenia pomagają na nadciśnienie, gdy jest ono spowodowane nadwagą, mi też skończyły się zawirowania z nagłymi skokami tętna.

Są też doświadczenia ludzi z wychodzeniem z depresji, co przecież też nie powinno dziwić, bo ćwiczenia fizyczne pobudzają wydzielanie serotoniny.

Ludzie ćwiczą walk at home od wielu lat. Fajnie ogląda się „przed” i „po” . Są ogromne różnice w wyglądzie! I radość.  I poczucie  sprawstwa!

Walk at home i liczba kroków

Pojawia się pewien problem z liczeniem kroków. Ponoć dla osoby z dużą nadwagą, chorującej, na początek drogi z aktywnością zaleca się dojście do 5000 kroków dziennie. Standardem powinno być 10000 kroków. Na forum ludzie skarżą się, że aplikacje nie pokazują dokładnie, ile kroków zrobili, Niektórzy zakładają krokomierze na kostki, by uzyskać rzetelny wynik. Jedną z przyczyn, dla których kroki nie są rzetelnie liczone przy walk at home, jak piszą ludzie, może być to, że urządzenia nie liczą wykopów.

Sama Leslie, co znalazłam w artykule z jej poradami (Prevention, październik 2019), mówi, że rozgrzewka to 130 kroków na minutę, w trakcie właściwych ćwiczeń to 140 kroków. W walk at home chodzi się w rytm odpowiednio dobranych „beatów”.

Nawet jeśli przyjąć, że chodzimy przez 15 minut zawsze w rytmie rozgrzewki, to będzie to niecałe 2000 kroków. Jeśli przyjmiemy, że główne ćwiczenia – 10 minut, to rytm 140 kroków na minutę a rozgrzewka i wyciszenie to rytm 130 kroków, to ledwo przekroczymy 2000 kroków. Niby mało, ale jest to jednak punkt wyjściowy 🙂 Poza tym sumuje się przecież z innymi krokami 🙂

Leslie mówi o tym, żeby chodzić właśnie do odpowiedniego rytmu muzycznego. Poleca dwie strony z wyborem „beatów”: Powermusic oraz Musclemixes. Fajnie wiedzieć 🙂

01.07.  Wkraczam w etap 3 mili walk at home. Band pokazuje 4 km, średnią ilość kroków – 120. Nie zlicza wykopów i podnoszenia kolan.

walk at home

Moje efekty walk at home

Kiedy chodziłam nieregularnie, bo jak wiecie, walk at home to moje wyzwanie, dzięki któremu mogłabym poprawić kondycję i wrócić na zumbę, to pot lał się strumieniami. Zimą musiałam otwierać balkon, rozebrać się niemalże do stanika i przez te 15 minut wypijałam chyba z litr wody. Zdecydowanie zdychałam. A takie 15 minut walk at home mogłabym porównać do rozgrzewki na zumbie strong. Jak miałabym przetrwać resztę?

Od dwóch tygodni chodzę codziennie. Teraz pot nie leje się strumieniami, balkon może być zamknięty a ja mogę ćwiczyć w długim rękawku. Jest postęp!

Po około tygodniu ze swobodą mogę dodać parę zumbowych kawałków. Ewidentnie poprawia się moja kondycja. Ćwiczę głównie wieczorami, bo wtedy po takim energetyzującym kawałku, mam siłę usiąść jeszcze nad książkami.

EDIT 01.06. Bez problemu przeszłam na 2 mile (znów się pot leje) i dałam radę przejechać na rowerze 11 kilometrów a wiecie, że ja i rower to nie bardzo 😉 Zresztą „przeszłam” to nie jest dobre słowo, bo tempo jest ostre, nie przypomina spacerów (chyba że w wersji walk at home dla seniorów lub w starszych filmikach).

EDIT 01.07. Lipiec zaczęłam 3 milami.

Czasem czuję się zniechęcona, kiedy na forum ludzie piszą o 5 milach jeszcze przed pracą. Albo osoby walczące z jakaś ciężką chorobą robią 3 mile. A ja… dalej chodzę milę i za sukces uważam dodanie zumbowych kawałków. Przypominam sobie jednak Danutę Awolusi, której książki polecam, i która pisała o swoim pierwszym „biegu”, było to dokładnie 10 minut wokół kamienicy. A po codziennych treningach, po wielu miesiącach, osiągała 5 kilometrów w ciągu 45 minut, co jest raczej średnim wynikiem.

Czy ja polecam walk at home? Tak, widzę wymierne efekty. Schudłam 2 kilo, ale może dlatego, że dodałam zielone koktajle (dodałam a nie zamiast śniadania) i schodzi mi woda z organizmu (pietruszka itp.). Nie mam ochoty na słodycze i mogę się skupić nad książkami. Mam więcej energii. Dziwię się teraz, że w Polsce nie jest to forma aktywności, o której się mówi. A na forum osób jest z 20 tysięcy, z całego świata. I robią swoje walk, walk, walk.

EDIT 01.07. Zauważyłam, że nie mam już problemów z refluksem. Skakanie to taki trochę niemedyczny sposób na pozbycie się refluksu, czytałam na któryms forum albo w książce. Czuję, że ustąpienie refluksu zawdzięczam wieczornej dawce walk at home.

…. Lubicie Janeese z „Przyjaciół”. No cóż, Leslie śmieje się podobnie do niej 😉

Zachęcam Was do walk at home. Skoro ja daję radę, ze swoją olbrzymią nadwagą, bólami kręgosłupa, astmą i co ino, to jest szansa, że to dobry sposób dla wielu, wielu osób na poprawę kondycji. 

Dajcie znać, czy spróbowaliście! Koniecznie!