O mnie

Cześć,

Mam na imię Stella i zapraszam Cię do mojego wirtualnego domu.

Tak, wiem, nie wchodzi się do domów nieznajomych. Cholera wie, kto się tam mieszka.

Więc oto ja:

 

Tak wyglądam i to jest naprawdę korzystne ujęcie 🙂

Napiszę też Tobie kilka słów o sobie.

No dobra, więcej …

 

Jak to się zaczęło?

Jestem przekonana, że znasz to okropne uczucie bezradności… Towarzyszyło mi przez całą podstawówkę moich dzieci.

Kary w szkole na zapas, ze strachu, bo może znów coś dzieciak przeskrobie. Albo kary, które były nagrodą (spędzenie lekcji w gabinecie pani pedagog- świetna sprawa).  Albo kary … Nie, nie chcę do tego wracać.

No ale co ja, rodzic, wiem?

Rodziły mi się w głowie pytania: czy to ja jestem złą matką? Przecież w domu jest inaczej, jak to?

Zaczęłam prowadzić blog o Zespole Aspergera (mój starszy syn ma ZA).  Listy od rodziców upewniły mnie, że ze mną jest wszystko w porządku. Ze światem – niekoniecznie.

Co mogę zrobić, żeby świat był lepszy?

Zdobyć wiedzę a nie tylko czuć i domniemywać.

W książce „Inne, ale nie gorsze”, o  dzieciach z autystycznego spektrum, wspomniałam, że chciałabym skończyć socjoterapię.  

Te 10 lat temu pomysł wydawał się abstrakcyjny.

Jak ja, pracownik korporacji, filolog polski (z dyplomem uzyskanym w zeszłym stuleciu) poradzi sobie wśród innych studentów?  Pedagogów, psychologów? No jak?

Skończyłam studia podyplomowe. Moja wiedza zdobyta dzięki oczytaniu  pomogła mi w studiowaniu. Poczucie bezradności powoli znikało.

Ale blog o Zespole Aspergera też powoli znikał. Dziecko dorosło.

 

„Każdy ma taki moment, od którego wszystko się zaczyna. Życie ma sens albo przynajmniej kierunek dopiero wtedy, gdy się ten moment rozpozna i zrozumie.”

Joanna Bator

A jak to się skończyło?

Chciałam więcej.

A konkretniej: studiować psychologię i mówić ludziom, że nie jest za późno na zmiany.  Że można, że trzeba iść za marzeniami. Stąd blog o jakości życia.

Internet powiedział mi: za stara. Naprawdę? Nic tylko położyć się do trumny, jak bohater Nienackiego, leżeć i czekać. Jemu też się znudziło.

Nie uwierzyłam. Zrobiłam research.  Zobacz:

Dziś, w 2020 roku, zaczynam IV rok.  Mam 46 lat.

Chcę Ci powiedzieć, że wiele możesz.  Pewnie nie wszystko, ale bardzo wiele. Internet czasem kłamie.

Masz obowiązek podążać za marzeniami.

Wiem, to sztuka, kiedy portfel pusty i nie ma czasu. Wiem i walczę. O zobacz:  kupiłam Kindla za pieniądze ze sprzedaży niepotrzebnych rzeczy

I o tych didaskaliach też piszę na blogu.

Czy podążasz za marzeniami?

Czy powtarzasz sobie: „jest do dupy i nic się nie da zrobić”?

No ale to, że studiuję psychologię po czterdziestce, to nie wszystko.  Powiem Ci jeszcze coś…

A właściwie mnóstwo rzeczy…

  1. Wierzę, że z nadmyślenia nic nie wynika. Dlatego też szkolę się, poznając jeden z nowszych nurtów terapeutycznych: terapię akceptacji i zaangażowania (ACT). Nie myśl o różowym słoniu. Ojej, pomyślałeś?
  2. Wierzę, że można zmieniać nawyki, choć stare wychodzą, oj wychodzą i sieją zamęt, jak ta łyżeczka do cukru i to nieszczęsne pogotowie.
  3. Wierzę, że mniej znaczy lepiej, choć minimalizm nie jest dla każdego. Minimalnie próbuję coś zrobić z zapchanymi regałami. I zbieram angielskie kubki. To nie ułatwia odgracania.
  4. Doświadczać. O to w życiu chodzi. Tego Ci nikt nie zabierze.
  5. Cieszy mnie to, że można nieco przeprogramować mózg, by był szczęśliwszy, Dlatego uczę się chwytać dobre chwile. Staram się być uważna. Ilekroć próbuję, to zawsze coś idzie nie tak. Na przykład zostaję złodziejką.
  6. Chciałabym być biblioterapeutą, superheroterapeutą i copywriterem. Zrobię to!
  7. Jestem gruba. Uprawiam jednak walk at Home . Nie podjęłam jeszcze decyzji o kolejnej diecie. Bo dieta wcale nie jest taka dobra. Trzeba małymi kroczkami.
  8. Wierzę w małe kroki. I samodyscyplinę. Ach, jak wierzę. 

Napisz do mnie.

Będzie mi miło Cię poznać. I nie chodzi mi tylko o imię i wiek.

Napisz, co chcesz zmienić w życiu.

Napisz, o czym marzysz.

A może masz do opowiedzenia inspirującą historię?

Może któryś z postów szczególnie jest Ci bliski?

Napisz, koniecznie napisz!