Picie wody z kranu

Picie wody z kranu

Przestawiamy się rodzinnie na picie wody z kranu.

Co jakiś czas dochodzą do mnie głosy, że spokojnie można pić wodę z kranu. Podczytuję blogi o zero waste i chciałabym jak zerowastowi blogerzy, ale jednak nie do końca. Cóż… nieśmiało próbuję parę rzeczy zmienić.

Nie do końca jestem przekonana, czy picie wody z kranu jest zdrowe. Ostatnio z opóźnieniem dotarła do mnie informacja, że nie można pić wody z kranu, bo wykryto bakterie coli.

Nie wiem jak miałabym kontrolować kwestię zdatności do picia. Wydaje mi się to nie do ogarnięcia, ale próbuję żyć bardziej zero waste a picie wody z kranu zamiast butelkowanej takim krokiem jest. Idea zero waste bardzo mi się podoba i choć nie pójdę całkowicie w życie zero waste, to podejmuję drobne wyzwania w tym obszarze. Wydaje mi się też, że picie wody z kranu to jest jakaś forma oszczędności, chociaż nie przeliczałam.

Najbardziej w piciu wody z kranu przeszkadzała mi wewnętrzna blokada. Takie jakieś: ble. Z jednej strony chlor, zapach a z drugiej strony bakterie coli.

Ja częściowo przestawiłam się na wodę z kranu, chociaż gdy nalewam ją do bidonu mam mieszane uczucia. Zdarza mi się kupować wodę nawet do pracy, chociaż mam postawiony baniak z wodą. Ale próbuję. Wody z baniaka bez przegotowania raczej nie piję. Kojarzy mi się z pleśnią, grzybem i ogólnie zielonym, co jest w środku, gdy nie odgrzybi się baniaka na czas. Mam słabe zaufanie do tego odkażania.

Mój syn, starszy, od zawsze pije wodę z kranu. Co jest w sumie dziwne, bo ma nadwrażliwość na zapachy a niektórym kranówa śmierdzi. Nigdy nic mu nie było. Teraz pije i z kranu i filtrowaną, w zależności od tego, do którego wodopoju bliżej 😉

Mąż i Młody kranówki nie pili. Nie próbowali. Jakieś takie fuj ich dopadało, jak mnie. Ale Mąż podjął wyzwanie i znalazł rozwiązanie. Zamiast setek litrów wody kupowanej w plastikowym opakowaniu (baniak 5L schodził nam w jeden dzień) kupił dzbanek z filtrem. I teraz wodę z dzbanka piją wszyscy.

Co do dzbanka – mam poważną wątpliwość. Są na nim znaczniki, żeby pamiętać miesiąc wymiany filtra, ale to dla mnie jakaś ściema. Przecież wymiana filtra powinna zależeć od ilości przefiltrowanej wody. Pewnie przyjęto jakąś wartość, ale chyba nasza rodzina w  tę „normę” się nie wpasowuje.

Dzbanek z filtrem to taki kompromis.

Comments are closed.