Pierwszy rok psychologii za mną

Pierwszy rok psychologii za mną

Pierwszy rok psychologii zaocznej za mną, mogę Wam o nim opowiedzieć. Rok temu sama szukałam w internecie informacji o studiach psychologicznych.   Mam nadzieję, że moje doświadczenia dadzą Wam jako takie pojęcie, co Was może czekać na pierwszym roku psychologii 🙂

Co tak naprawdę trzeba wiedzieć zanim złożymy papiery na psychologię

Przed studiami psychologicznymi warto zrobić rachunek sumienia. Czy wiemy dokładnie, co oznacza studiowanie psychologii? Czy nam się tylko wydaje, że wiemy?

Warto przejrzeć  sylabusa, da to ogląd co nas czeka. Pierwszy rok psychologii to biologia, logika i naukowe podstawy badań dla psychologów. Wiem, że w kolejnych latach czeka mnie metodologia ze statystyka.

Chodzi o to, że psychologia to nauka a każda koncepcja zbudowana jest na solidnych naukowych dowodach. To nie takie pitu pitu, tylko trzeba znać zaplecze.

Pierwszy rok psychologii zaocznie – zjazdy, organizacja studiów

Studia psychologiczne nie są łatwe. Są wymagające. Ale nie tak, by osoby z dziećmi, pracujące na pełen etat, nie dały rady z psychologią zaoczną. Bywa, że osoby mające więcej życiowych obowiązków, są bardziej zorganizowane. Jak w tym kawale z kozą.

Zjazdy na studiach odbywały się średnio co dwa tygodnie, bywały miesiące, że mieliśmy 3 zjazdy i bywały, że był tylko 1 zjazd. W planie był zapis, że zjazdy odbywają się od piątku do niedzieli. W rzeczywistości piątek zdarzył się jeden.

W pierwszym semestrze zjazdy trwały od 8 do 20, w drugim nieco krócej, ale i tak można dostać w kość. Pierwszy semestr to jeden wielki chaos, ponieważ plan zmieniał się właściwie do ostatniego momentu, na co zresztą się poskarżyliśmy i co zostało uwzględnione ( a plan pojawił się od razu na cały semestr).

Pierwszy rok psychologii – egzaminy i zaliczenia

Na pierwszym roku psychologii egzaminy odbywały się głównie w formie testów. Testy zwykle były przygotowane w dwóch wersjach –  z inną kolejnością pytań czy zadań. Na dodatek zdarzało się rozsadzanie zdających czy „zawiadywanie ruchem” przy wchodzeniu do sali.

Zdarzały się egzaminy opisowe, znacznie trudniejsze.

Warunki zaliczenia poszczególnych przedmiotów były zróżnicowane i zwykle na ocenę końcową wpływ miało więcej czynników. Przeważały testy sprawdzające wiedzę plus grupowa prezentacja wybranego tematu, było również zaliczenie, gdzie temat prezentowało się indywidualnie i na dodatek w określonym czasie.  Z angielskiego mieliśmy test i prezentację wybranego problemu z psychologii a na każdych zajęciach wejściówka ze słówek.

Prowadzący zwykle przyjmowali, że jedna nieobecność jest ok, każdą powyżej trzeba odrabiać. Ale były też przedmioty, że każdą nieobecność trzeba było odrobić. 

Warunki zaliczenia podawano na pierwszych zajęciach. W trakcie semestru udawało się czasem zdobyć więcej szczegółów na temat zakresu materiału, ale ogólnie można przyjąć, że podstawa to wykłady i wszystko to, co rozszerza wiedzę z wykładów i co znajduje się w podanych lekturach.

 

Pierwszy rok psychologii – lektury

Sylabusy określają, jakie lektury są obowiązkowe i uzupełniające dla każdego przedmiotu. Warto się zaznajomić i to nie tylko z pierwszym semestrem. Daje to pojęcie o tym, jakie  lektury się powtarzają i w co warto zainwestować kasę a jakie książki można pożyczyć.

Zakupiłam trzy powtarzające się pozycje przed rozpoczęciem roku. Pierwszy podręcznik to Biologiczne podstawy psychologii    Jamesa Kalata, jak to mówią absolutny must have Biologicznych podstaw zachowań, od których pierwszy rok psychologii zaczyna się chyba na każdej uczelni. Uwaga, wielokrotnie nasz profesor Asienkiewicz podkreślał, że na stronie 95 w podręczniku Kalata jest błąd. W warstwach komórek kory mózgowej. O biologii pisałam też w poście Biologia na studiach psychologicznych.

Podręcznik Kalata jest naprawdę przyjazny i powiem tyle, że zostaje na półce. Myślę, że wrócę do niego jeszcze nie raz.  Na biologicznych podstawach zachowań polecano nam również Biologię Campbella, ale jak dla mnie szczegółów w nim za dużo, dużo więcej niż u Kalata. Obie książki mają świetne wydania, obrazki kolorowe. Jednak… jednak bywało, że korzystałam z innych, w tym typowo medycznych podręczników, by zrozumieć łopatologicznie temat. Prowadząca mówiła: zrozumcie najpierw ogół. A potem się zaczęło 😉

Kolejnym podręcznikiem, który zakupiłam jeszcze przed rozpoczęciem studiów to Psychologia i życie Zimbardo i Gerriga. Jeśli sprawdzaliście różne forumy w poszukiwaniu przydatnych lektur, to ten podręcznik przewija się jako podstawa na studiach psychologicznych. Co ja na to?

Psychologia i życie  to dobra lektura do poduszki, wciągająca.  Warto mieć. Jednak trzeba przyjąć, że to jednak wstępniak.Zaproszenie do pokochania psychologii 🙂 I takich wstępniaków mamy więcej niż jeden i warto wybrać ten, który do nas przemawia. Teraz (nie umiałam wybrać, wszystkie pięknie wydane) takich podstawowych wciągających książek mam kilka, w tym Psychologię Tavrisa i Wade oraz Psychologię Ciccarelli i White (i gdybym miała coś doradzić, to z tego podręcznika najlepiej jeszcze przed rozpoczęciem studiów, dobrze byłoby przeczytać rozdział o uczeniu się :)).

Trzeci zakup to Psychologia. Podręcznik akademicki , podręcznik trzytomowy pod redakcją Jana Strelaua. Myślę, że to lektura na całe pięć lat i dalej, przy okazji opracowywania różnych tematów egzaminacyjnych.

Na pierwszym roku bardzo dokładnie przerabialiśmy wiele podręczników, wszystkie były wymienione w sylabusie. Do samego Wprowadzenia do psychologii mieliśmy ze trzy książki „Wprowadzenie do…:)  Z najbardziej chodliwych to Wprowadzenie do psychologii Matusewicza i  Wprowadzenie do psychologii Mietzela. Wszystko zależy od programu zajęć,  u nas okazał się bardziej przydatny Matusewicz.

Z tych, które przewijały się najczęściej na pierwszym roku (a pierwszy rok u nas to rozwojowa i poznawcza) to Psychologia poznawcza Nęcki, Orzechowskiego i  Szymury, Psychologia rozwoju Brzezińskiej, Ziółkowskiej i Appelt, Psychologia rozwoju człowieka Trempały. Czy warto je mieć?

Osobiście staram się mieć do każdego przedmiotu jeden dobry podręcznik, dlatego też sprawdzam, który mi będzie pasował najbardziej, czyli najpierw wypożyczam, przeglądam, jeśli się da a jeśli nie – kupuję na olx.  Chociaż na początku widok  pięknie wydanych książek mnie powalił, uległam czarowi zakupów, teraz jestem bardziej rozważna. Choć… Już  kupiłam kilka książek, które wymieniono w sylabusie, ale głównie tych, których opis mnie przyciągnął.

Jakie lektury przed rozpoczęciem psychologii? Polecam coś luźnego. Któryś z ogólnych podręczników albo takiego Kahnemana – Pułapki myślenia. Jest też sporo książek o eksperymentach w psychologii, sama się przymierzam do lektur, więc jeszcze nie polecę. Na pewno wiedza o eksperymentach bardzo by mi ułatwiła pierwszy rok, zluzowała. Można też z powodzeniem oglądać to, co jest dostępne w sieci. A klasyczne eksperymenty psychologii są.

Oczywiście język angielski (i każdy inny) na studiach psychologicznych to nauka słownictwa psychologicznego. My na języku angielskim  korzystaliśmy z podręcznika A selection of sociological problems in English Matejko i John-Jankowskiej, ale to tak na rozgrzewkę. Już niedługo będziemy korzystać z Psychology vocabulary in use. I tutaj wnoszę nie będzie litości, budowa mózgu  mnie czeka:) O języku angielskim pisałam w poście Język angielski na studiach psychologicznych oraz Pierwszy speech i wpis w indeksie.

Jak ułatwić sobie naukę na studiach psychologicznych?

Nie będę ściemniać, nauki jest sporo. Dlatego warto zagłębić się w tajniki mnemotechnik (u Nęcki, Szymury i Orzechowskiego polecam materiały o zapamiętywaniu) i sprawdzić, jak najlepiej się uczyć (Ciccarelli, White i rozdział o uczeniu się).

W żadnym razie nie korzystaj z niesprawdzonych źródeł, choć to kuszące.  Dobra rada: korzystaj z podręcznika, opracowania, z których korzystasz, powinny bazować na podręczniku. Podręcznikiem się obronisz, internetami niekoniecznie. Wiadomo, że zagadnienia na egzaminy podawane są wcześniej, choćby miały najogólniejszą formę, nie idź na skróty. Jeśli goni cię czas, a goni non stop…podziel się opracowaniem zagadnień, ale niech to będą naprawdę rzetelne notatki. Z podanych źródeł.Ale najpierw przeczytaj o mnemotechnikach, na zrobionych przez jakość notatkach jakość zapamiętywania nie jest najwyższa. 

Naukę na studiach psychologicznych ułatwia obecność na zajęciach. Wiem, oczywiste a jednak…  Okazało się, że w wielu przypadkach wystarczyło mieć do perfekcji opanowane wykłady a jedynie rozszerzać informacje z wykładów o treści z podręcznika. Postanowiłam po pierwszej sesji na bieżąco przepisywać wykłady do worda (tym sposobem powtarzałam to, co zanotowałam na wykładzie) i było to naprawdę dobre posunięcie.

Po poznaniu mnemotechnik skupiłam się na  ręcznych notatkach. W pierwszej kolejności polegałam na przepisanych wykładach, potem na moich ręcznych notatkach (tworzonych przy czytaniu podręcznika).

Moje rady dla Was- krótkie podsumowanie:

  • wykłady, wykłady, wykłady
  • powtarzanie w odstępach czasu
  • notatki bardziej angażujące niż jedynie odtwarzane (ręczne, kolory, strzałki, itp)
  • żadnej wikipedii

Zeszyt, segregator, zakreślacze?

Niby temat mniej ważny, ale jednak ma znaczenie przy nauce 🙂 poza tym to fajne jest tak sobie organizować zeszyty, zeszyciki, tematy, temaciki 🙂

Miałam problem z organizacją materiałów, które trzeba było nosić na zajęciach. Przerabiałam różne warianty, by ostatecznie pozostać przy cienkich segregatorach  z KIKa i grubym dziurkowanym notesie.

Podczas robienia notatek wykorzystywałam wszelkie bloczki, które udało mi się zdobyć, np. notatniki z SWPS czy jakiejś firmy. Wszystko razem (ręczne bazgroły i inne materiały) mogę potem powpinać do cienkiego segregatorka, nie zajmuje wiele miejsca, dorabiam grzbiet i jest porządek.

Początkowo korzystałam z zakreślaczy, ale pod koniec do zakreślania zaczęłam używać kredek, mniej plastiku a i wiem, do czego zużyję kredki po dzieciakach. Zużywam niezliczoną ilość malutkich karteczek –  samoprzylepnych paseczków a także „wąsów”, którymi mogę spiąć materiały i dopiero je dopiąć do segregatorka.

Po pierwszym semestrze uznałam, że drukuję zbyt dużo, nic z tego nie wynika, papiery walają się. Udało mi się ograniczyć drukowanie opracowań, itp. , ale rzeczywiście drukarka na studiach to rzecz naprawdę przydatna. Dobry ołówek, długopis, karteczki, dziurkacz, zszywacz 😉 Na Gwiazdkę dostałam skórzany piórnik 😉 Małe rzeczy a cieszą.

Co pomaga w studiowaniu?

Zdecydowanie moim największym zasobem, który ułatwia mi studiowanie psychologii, to oczytanie. Czytałam dużo różnych książek uznanych autorów. Dużo pojęć mam przyswojonych i to, co inni muszą teraz wykuć, ja mam  już opanowane. Myślę, że wiek też gra rolę. Zdążyłam przeczytać sporo w ciągu mojego życia 🙂

Dla mnie oczywistością jest, że na zajęciach notuję kwestie dotyczące zaliczeń, egzaminów, terminy, wytyczne, konsultacje czy mejle. Ale zauważyłam, że sporo osób biega i szuka tych danych na ostatnią chwilę. Nie warto dokładać sobie stresorów, wypytywać jak coś miało wyglądać.

A to…chociaż może się to wydawać oczywiste (mi się tak wydawało) to wcale nie jest. Prezentacja musi mieć temat, autorów, bibliografię, przejrzystość. Zapomina się o takich rzeczach jak imię i nazwisko autora pracy, nawet już na egzaminie. Stres ma różne oblicza i warto sobie sprawdzić pracę/test/egzamin pod kątem takich rzeczy jak formalne dane.

Studia psychologiczne to dla mnie wyzwanie. Zmagam się z lenistwem, kiepską organizacją a nawet brzydkim charakterem pisma. Pracuję nad sobą cały czas, bo te studia to także wielka inspiracja do pracy nad sobą. Nic to, że mam 44 lata, kiedyś wahałam się  Czy jestem za stara na studia? , ale teraz wiem, że wiek nie gra roli (choć procesy poznawcze z wiekiem się zmieniają ;)). Ważne, by wiedzieć, na co się decydujemy. To pierwszy krok.

Mam nadzieję, że mój wpis Cię nie zniechęcił. To tylko moje przemyślenia po pierwszym roku studiów, ale mam nadzieję, że są pomocne. Napisz w komentarzu, czy moje rozmyślania się Tobie przydały albo czy jako student starszego roku, psycholog dodałbyś coś od siebie dla innych.

 

Comments are closed.