11 sposobów na łatwą naukę języka angielskiego

11 sposobów na łatwą naukę języka angielskiego

Nie wiem, czy zliczę, ile razy zaczynałam naukę języka angielskiego. Przypuszczam, że na kursie A1 byłam jakieś pięć razy. Zanim znalazłam całkiem osobistą motywację do nauki języka, kierowałam się wszystkimi „powinnaś”. O tym, że „powinnaś” przeszkadza w zmianie pisałam już w poście Teoria reaktancji – „nie” i „powinnaś” przeszkadza w zmianie.

Kiedy już znalazłam swój osobisty powód do zmiany – do ruszenia z miejsca w zakresie nauki języka angielskiego, zaczęłam się rozglądać za różnymi sposobami ułatwiającymi naukę języka obcego. Czytałam blogi o nauce języków a nawet kupiłam książkę o tym jak szybciej się uczyć. Z drugiej strony wiedziałam, że nie ma tak, że się jakoś słówka wchłoną przez podłożenie słownika pod poduszkę. Siedzenie na tyłku zawsze jest konieczne. Ale odkryłam własne niezawodne sposoby na naukę języka angielskiego i stosuję je regularnie od  dwóch lat. Z pewnością przeskoczyłam już A1 i chociaż nie mówię biegle a w pracy nadal mam blokadę w mówieniu, korzystam z języka codziennie, piszę, czytam i oglądam w języku angielskim. Uczestniczę w forach 🙂 Wierzę, że kwestia przeskoczenia do mówienia, to kwestia czasu.

Może komuś pomogą moje sposoby na naukę języka obcego. Testowałam je przez dwa lata i uważam je za jedynie słuszne.  I łatwe. Z pewnością zastosuję je przy nauce kolejnego języka:)

Kompletne zanurzenie i inspiracje

Jeśli można tak powiedzieć to dosłownie odbiło mi. Kiedy już znalazłam osobiste powody nauki języka, postanowiłam nie skupiać się jedynie na nauce słówek i gramatyki. Uznałam, że będę chłonąć całą kulturę języka. Jako, że odmian języka jest mnóstwo, starałam się zwracać uwagę na różnice. Sprawdzam, z jakiego kraju jest zespół muzyczny czy piosenkarz. Jakie są różnice w wymowie między różnymi odmianami, nie tylko między amerykańską a brytyjską odmianą języka. Przy łóżku mam albumy o Londynie, Anglii, Walii. Pozbywałam się rzeczy z domu, żeby zrobić miejsce na inspiracje. Bo dla mnie minimalizm, to narzędzie – odgracanie dla tego, co ważne. W domu mam kubki z reklamami po angielsku, które udało mi się kupić na olx za całe 18 zł.  Mam również Short History  of English Literature. Czy mi to, coś daje? Żyję, chłonę, chce mi się chłonąć dalej. Poznaję klimat języka.

Memrise.com

Memrise.com znalazłam przez któryś z blogów o języku angielskim. Jest to platforma do nauki… chyba wszystkiego. Również do nauki słownictwa i gramatyki. Możemy dodać własne memy i one pojawią się przy słówku – obrazki, teksty, które będą się kojarzyły ze słówkiem, zagadnieniem, zwrotem. Na platformie znajdują się kursy tworzone przez różnych użytkowników. Kurs trzeba wybrać rozsądnie, tak by wykluczyć naukę słówek czy gramatyki z błędami. Specjalny algorytm serwuje powtórki w odpowiednim czasie, zdobywamy odznaki, możemy ścigać się sami ze sobą i z innymi. Można na każdym kursie ustawić sobie dzienny cel. To może być 5 minut. Systematycznie, codziennie – warto. Obecnie Memrise pokazuje, że w mojej pamięci długotrwałej znajduje się 517 słówek. Jest to trochę przekłamana liczba, bo z pewnością nie są to tylko słowa, ale przydatne zwroty, idiomy, czyli to, co zapamiętać jest naprawdę trudno. Na przykład są kursy, które pozwalają w krótkim czasie „wgrać” sobie zwroty z „make” i „do” a to przecież myli się dosyć często, no dobra – ja mylę:)

memrsie

Wybranie właściwego kursu jest kluczowe. Ja wybrałam kursy rekomendowane przez Cambridge a także stworzony przez studentów filologii angielskiej pod okiem profesora. Wybieram kursy audio – nie wszystkie kursy są z nagraniami. Zaczynałam od dwóch kursów a obecnie przerabiam cztery, w tym jeden, który jest powiązany z podręcznikiem, z którego się uczę. Przypuszczam, że mam poziom języka A2/B1, chociaż dla mnie najlepiej sprawdzają się kursy:

English is fun

Naturalne zwroty i idiomy angielskie

Upper-intermediate English

English File 3 Intermediate

Być może kursy są z nieco wyższego poziomu niż mam, ale za to świetnie przydają się przy oglądaniu telewizji 🙂 Memrise jest bezpłatne, ma aplikację na telefon (chociaż jeden z tych kursów mi na telefonie nie działa), ma też wersję premium, ale jej nie próbowałam. Póki co korzystam z Memrise w wersji podstawowej i to mi w zupełności wystarczy. Nie mam w zwyczaju wkuwania słówek z kartki. To zupełnie nie dla mnie, to się wcześniej nie sprawdziło. Memrise.com to jednak bardzo przyjemne wkuwanie 🙂

Ororo.tv

Ororo.tv to zdecydowanie najprzyjemniejsza strona do nauki języka angielskiego, jaką znam. Strona zawiera filmy, seriale i różnej maści wystąpienia i filmy dokumentalne. Znajdziecie tam i TEDa i kursy online prowadzone przez nauczycieli. Strona jest rosyjska i niestety płatna. Wydaje mi się, że darmowo można obejrzeć godzinę dziennie – ja wykupuję abonament. W serialach i filmach są wbudowane napisy. Podczas oglądania filmu można zaznaczyć w napisie słowo, którego się nie rozumie i podkreśli się nam jego znaczenie. Znaczenie można dodać do osobistego słowniczka a następnie wyeksportować w formie tabelki. Przypuszczam, że można potem zaimportować słówka do innych programów, ale z innych, Anki czy bodajże Henry’ego nie korzystam. Można trafić na okazje i zapłacić mniej niż w regularnych stawkach. Koszt miesięczny to 6 Euro, korzystniej jest wykupić abonament na dłużej.

ororo

Przyznam, że spędzam na Ororo.tv wiele, wiele godzin i „wciągnęłam” tym sposobem wiele seriali. Wiadomo, że nie zaczynałam oglądania od jakichś bardzo specyficznych, medycznych czy prawniczych seriali. Na początek wzięłam „Desperate housewives” 🙂 I to nie jest tak, że miałam jakiś świetny poziom, gdy zaczynałam się uczyć na Ororo.tv. Ten poziom jednak wzrasta, słówka się powtarzają, trzeba wytężać mózg, ale tak bardzo, bardzo łatwo to idzie.  Korzystam też z filmików o nauce języka angielskiego i wystąpień Ted.

Lang-8

Lang – 8najbardziej mnie zaskoczyło. Nie wiedziałam, że tyle osób uczy się języka polskiego. Dzięki tej stronie można pisać i poprosić o innych użytkowników portalu o poprawienie błędów. I samemu poprawiać błędy innych. Można nawiązać znajomości. Ze strony nie korzystam często (ale korzystam), nie mam potrzeby pisania, ale z pewnością będę – zamierzam kiedyś zacząć blogować in English 🙂

Blogi o języku

Jest całe mnóstwo blogów o nauce angielskiego. Ja regularnie zaglądam do jednego. Jest to blog Angielska herbata. Zauważyłam, że częściej zapamiętuję wyjątki niż reguły  i lubię, gdy coś budzi emocje.   Marcel pisze w taki zrozumiały sposób, że nawet trudne zagadnienia wydają się łatwe.  No i budzi moje pozytywne emocje 🙂

Fora i grupy anglojęzyczne

Nie ma jak to nauka języka angielskiego przy okazji tego, co nas bawi. Ja zrozumiałam to trochę za późno. Oczywiście podczytywałam strony o Zespole Aspergera i  minimalizmie (Leo Babauta pisze naprawdę zrozumiałym językiem), ale nie miałam odwagi włączyć się jakoś do dyskusji. No i w końcu dołączyłam do grupy Minimalistów z… Londynu. Kiedy napisała do mnie administratorka Jess, sądziłam, że chce mnie z grupy wyrzucić. Tymczasem ona chciała się umówić na naukę polskiego przez skype. Niestety chwilowo mieszka w Chicago i trudno nam pokonać różnicę czasu. Nie mogę więc osobiście zarekomendować nauki przez skype. Jedno jest pewne – najlepiej wchłaniamy to, co nas interesuje. Mnie interesuje wysoka jakość życia – psychologia, coaching, minimalizm, slow life, zmiana nawyków i Zespół Aspergera. Może nie będę nigdy biegła w kwestii: stół-szafa-podłoga, ale wypowiem się na interesujący mnie temat odgracania 🙂

Dobrane podręczniki

Długo szukałam odpowiednich książek dla siebie. Książek jest mnóstwo i jest z czego wybierać, ale nie wszystko mi pasuje. Lubie trudne zagadnienia mieć opracowane jak krowie na rowie 🙂 Lubię obrazki – chyba mam pamięć wzrokową.  Do moich ulubionych angielsko-angielskich, z których teraz korzystam należą:

English Grammar in Use

Vocabulary in Use – Preintermediate and intermediate

Powyższymi podręcznikami po prostu wyrównuję braki – systematyzuję wiedzę. Zdarza się, że wiem coś więcej a brakuje mi jakiejś podstawy. Wszystko przez  mimowolny kontakt z językiem, Memrise i Ororo 🙂

Otwarta jestem na polskie wydawnictwa i mam swój must have:

A. Michalski – Korepetycje 2 – przynajmniej autor mówi wprost, co trzeba wpisać na teście a co się dzieje w prawdziwym życiu 🙂 To jest książka powiązana z życiem

Angielski w tłumaczeniach. Czasy  – tak prostych przepisów na tak trudne zagadnienie jak czasy angielskie nie ma nigdzie. Wiem, że są inne książki z serii, ale nie testowałam. Wcześniej czasy angielskie wydawały mi się nie do pokonania 🙂

Polecam również „Eastern tresure” Marka Kuczyńskiego (samouczek – słownictwo plus gramatyka) a także „Gramatykę angielską do testów i egzaminów” Janusza Siudy (kiepskie wydanie, zbyt zwarty druk, ale gramatyka wytłumaczona perfekcyjnie). Raz w tygodniu chodzę na półtoragodzinne korepetycję. Wybrałam sobie „New English file”. Po prostu wydał mi się interesujący pod względem artykułów 🙂 I o minimalizmie tam się znalazł tekst 🙂

Lektury

Od jakiegoś czasu czytam. Czytanie po angielsku to wcale nie jest taka trudna sprawa. Można dobrać lekturę według tego, co nas interesuje a i są też książki, które mają określone poziomy trudności. Ja sięgnęłam po książkę, ponieważ wydawnictwo nie wydało czwartej części przygód Ethana z Beautiful creatures 😉 Oczywiście nie od razu, ale po jakimś czasie korzystania z Memrise. Ale żałuję, że nie zaczęłam wcześniej. Nie jest to takie trudne, ale trzeba odpuścić  tłumaczenie każdego słówka.

Czasopisma

Regularnie korzystam z English matters. Głównie dlatego, żeby chłonąć kulturę. Czasami oczywiście zaskoczę się jakimś słówkiem i wtedy – poprzez zaskoczenie właśnie – ono mi się „wgrywa”. Nie ma jak to emocje, one zawsze wspierają proces 🙂 W toalecie można znaleźć Hello! – jeśli mam wiedzieć, co nieco o świecie, to chociaż po angielsku się dowiem 😉 Czasopismo ma swoje za uszami, ale jest to taki odpowiednik polskiej Gali i jakoś mnie bawi, że znam ploteczki o rodzinie królewskiej wprost z UK. Ze źródeł polskich  jakoś średnio mnie to interesuje 😉 Chodzi bowiem o zanurzenie się 🙂

Teksty piosenek

Oszalałam na tle muzyki. Im więcej tłumaczę, tym więcej mi wpada. Umiem już podśpiewywać Jamesa Blunta, Eda Sheerana i Adele. Zawsze sprawdzam, skąd wokaliści pochodzą, jaki to jest angielski. Na piosenkach wpadają mi również zagadnienia gramatyczne – conditionale chociażby. Tak, też są w piosenkach, wystarczy je wyłapać. Zdarza mi się, że na Memrise wgrywam własne memy a te są… cytatami z piosenek.

eFiszki

Mam papierowe fiszki, ale one się u mnie nie sprawdziły. Zainwestowałam w fiszki na telefon, by wreszcie – raz na zawsze- zamknąć temat czasowników nieregularnych. Tematu jeszcze nie zamknęłam, ale elektroniczne fiszki zdecydowanie mi się sprawdzają, wymowa jest od razu przypisana do słówka. Korzystanie jest intuicyjne a i algorytm powtórek dobry.

Mam nadzieję, że moje sposoby na łatwą naukę języka angielskiego Wam się przydadzą. Trzeba przysiąść i się uczyć, ale czasem można uczyć się przyjemniej. A może macie swoje własne triki na naukę języka?

  • Moim najlepszym sposobem na naukę języka jest … wyjazd do kraju, w którym się tego języka używa. Spędziłam rok w Stanach w szkole średniej, gdzie podszkoliłam angielski. Potem w Polsce poszłam na Filologię Angielską. A włoskiego nauczyłam się co roku jeżdżąc na wakacje. W końcu za pieniądze zarobione w pierwszej pracy zafundowałam sobie miesięczny wyjazd do szkoły językowej w Toskanii. Rewelacja :).

Comments are closed.