Obrona pracy magisterskiej z psychologii

Jak te 5 lat minęło! Za mną obrona pracy magisterskiej z psychologii. Śpieszę donieść, jak było. Może weźmiesz z tego coś dla siebie. Zapraszam 🙂

Czy obrona pracy magisterskiej z psychologii to formalność?

Przez całe 5 lat studiów żyłam w przekonaniu, że obrona pracy magisterskiej z psychologii to tylko formalność. Oczywiście przed samą obroną spanikowałam. Mój syn w spektrum autyzmu (szczery do bólu) powiedziałby pewnie, że tyle lat studiów i na nic. Że nie wykorzystuję w praktyce tego, czego się uczyłam. Zero zarządzania stresem. Ciekawe, co by było, gdybym faktycznie, jak dziecię sądzi, nie wykorzystywała nabytej wiedzy w praktyce 😉

Formalność czy nie, wiadomo, w chwilach największego stresu człowiek chwyta się wszystkiego. Ja na przykład pocieszałam się:

  • wpisem pod moim wpisie na Instagramie „5 minut wstydu i tytuł na całe życie” (tak pocieszał wykładowca komentującą mój wpis osobę).
  • tym, że przecież sama pisałam swoją pracę, więc jestem w niej ekspertem (cytat z mojej pani promotor)
  • słowami jednego z recenzentów: „przecież Was nie obleją, jak by to świadczyło o promotorze i recenzencie?”.

No właśnie 🙂

Dla mnie to faktycznie była formalność, ale mam przekonanie, że nie wszędzie tak może być. A gdybym tak miała inne pytania?

Obrona pracy magisterskiej z psychologii krok po kroku

Każda uczelnia ma swój regulamin przeprowadzania obron. Obstawiam, że wszędzie wygląda to podobnie (daj znać w komentarzu, jak to wygląda u Ciebie).

Jak to wyglądało o mnie?

  • Wywołali mnie (na korytarz wyszła po mnie pani promotor).
  • Nastąpiło formalne powitanie.
  • Przewodnicząca komisji sprawdziła moje dane z danymi na formularzu (imię, nazwisko, datę urodzenia, o ile dobrze pamiętam). Dowód oglądał recenzent 🙂
  • Wylosowałam 2 pytania (z 2 pul pytań: ogólne i specjalność). Pytania/zagadnienia leżały sobie w formie pasków wyciętych wprost ze stron z zagadnieniami (zagadnienia podane były na stronie instytutu). Czyli na przykład po szerokości paska można było wnioskować, które z iluś tam pytań to może być 😉

Zgodnie z regulaminem student odpowiada na 3 pytania:

Pytanie recenzenta na temat złożonej pracy magisterskiej, przy czym recenzent ma prawo do zadawania dodatkowych pytań dotyczących treści pracy;

Pytanie wynikające z zestawu zagadnień podstawowych dla kierunku, czyli tu pytania z tych przedmiotów jakby przed wybraniem specjalności i tej „części wspólnej” z innymi specjalnościami;

Pytanie wynikające z zestawu zagadnień obowiązujących dla danej specjalności. U mnie to była specjalność Edukacyjno-wychowawcza.

  • Usiadłam do stolika z wylosowanymi pytaniami i zapisałam na kartce trzecie pytanie – od recenzenta (z recenzji często możesz wywnioskować, o co zapyta recenzent; ja nie miałam pojęcia), Kartki i długopis czekały sobie na stoliku, przy którym się przygotowywałam. Z tego miejsca odpowiadałam (może powinnam wstać chociaż?).
  • Dostałam chwilę na przygotowanie się. Akurat na wypisanie słów-kluczy, żeby się nie pogubić w wypowiedzi. Po chwili przewodnicząca komisji zapytała mnie, czy już możemy zacząć. Mogłam zacząć od dowolnego pytania,
  • Odpowiedziałam na pytania, a w zasadzie nie wyczerpałam zagadnień (czy tyle wystarczy to już moderuje Przewodnicząca/Przewodniczący komisji). Miałam wrażenie, że to faktycznie idzie błyskawicznie. 5 minut? Obrony ustawiono co 20 minut, więc sedno sprawy – obrona – nie zajmuje zbyt wiele czasu.
  • Poproszono mnie o wyjście z sali. Chwilę czekałam, jakieś 3-4 minuty maksymalnie, i poproszono mnie na odczytanie wyniku i powitanie w gronie psychologów 🙂

Odczytanie wyniku to podanie oceny z obrony, oceny z pracy magisterskiej (już znanej) i oceny ostatecznej – tej na dyplomie. Niestety nie bardzo rozumiem średnie ważone i całe przeliczanie do oceny na dyplomie. Zauważyłam jednak, że w sprawie ostatecznej oceny na dyplomie, to uczelnie podają różne widełki średnich. Podstawą ustalenia oceny na dyplomie jest „średnia ważona uzyskana przez dodanie 1/4 oceny z pracy dyplomowej, 1/4 oceny z obrony i 1/2 średniej ocen ze studiów”. Ale co tu ma największą wagę, to nie wiem 😉 Po prostu nie ogarniam tego.

Sam moment pasowania na psychologa był dla mnie wzruszający. Dostałam podziękowania za pracę, zapewnienie, że praca znakomita, że trzeba coś z tym zrobić (opublikować) i że ogólnie mój power coś wniósł do życia innych osób. Po prostu: wzruszenie.

Jak się przygotować do obrony pracy dyplomowej? Kilka słów ode mnie

Mi się sprawdziło kilka rzeczy, więc podrzucam je Tobie. Daj znać w komentarzu pod wpisem, czy bierzesz coś z tego dla siebie 🙂

Po mojemu:

  • Warto sprawdzać przez całe studia, jak najlepiej wchodzi mi wiedza, jak najlepiej zapamiętuję. Jeśli to wiesz, to połowa sukcesu,
  • Nie można dać się zwariować (jak momentami ja), że wszyscy już mają opracowane pytania, a ja mam jeszcze połowę notatek w proszku i stos książek przed sobą.
  • Warto poznać mnemotechniki, o czym pisałam już przy okazji wpisu Jakie książki warto czytać, gdy wybierasz się na studia psychologiczne? Mnemotechniki znajdziesz w książce „Psychologia” Saundra K. Ciccarelli, J. Noland White.
  • Trzeba pamiętać o metabolizowaniu kortyzolu (stres) a tu wchodzi aktywność fizyczna. Jeśli o to nie zadbasz (podobnie jak o sen, odżywianie się), to jak to puści… No wiesz, z łatwością dopadną Cie choróbstwa. Jeśli śledzisz mojego Instagrama, to wiesz, że działam w temacie aktywności fizycznej. Zwykłe spacery a dużo dobra.

Przygotowanie do egzaminu – moja strategia

Przez cały okres studiów notatki robiłam odręcznie. Początkowo je przepisywałam.  W połowie studiów przestałam przepisywać. Do egzaminu miałam więc cześć materiałów  już przepisanych, gotowych do wykorzystania, do przypomnienia sobie (dobrze, gdy zawierają przykłady).

To, czego nie miałam (nawet jeśli gdzieś miałam odręczne notatki), to przygotowywałam od nowa (odręcznie). Te sobie kilka dni przed egzaminem przepisywałam, zaglądałam do podręczników, rozbudowywałam notatki na marginesach. Stawiałam serduszka, itp. Wiem, że inni przygotowywali sobie opracowania bezpośrednio w Wordzie.  Ja mam kiepską pamięć i mi się sprawdziło pisanie-przepisywanie, że sobie utrwalać.

Bywało, że przy przepisywaniu miałam już wszystko skrótowo, ale zwykle nie. Zwykle miałam bogate opracowanie. Przesadne wręcz. A na marginesach hasła, słowa klucze. I serduszka.

Jaka jest Twoja metoda?

Pytania na egzaminie dyplomowym

Uczelnie zwykle podają zagadnienia na egzamin dyplomowy. Nawet jeśli zagadnienia te są aktualizowane, to z tego, co zdążyłam się zorientować – w niewielkim stopniu. Znaczy się zagadnienia na egzamin dyplomowy masz w zasadzie od początku studiów (no ale kto na to patrzy, kiedy nie wiadomo, czy przejdzie metodologię, biologię albo inne przedmioty, których się człowiek boi).

Nie wiem, jak to jest trafić lub nie trafić w pytania, bo miałam wrażenie, że z każdego coś bym powiedziała. Kwestia tego, czy temat pociąga mnie na tyle, żebym mogła o nim mówić z pasją. A niektóre tematy, no cóż, nigdy mnie nie pociągały.

Mówię Ci, pewna doza energii na starcie ma znaczenie 🙂 Pierwsze wrażenie jest ważne a zacząć z rozpędem…

Jakie dostałam pytania?

Od recenzenta pracy:

„Która z przytoczonych przeze mnie teorii autonarracji jest mi najbliższa i dlaczego?” (tak mniej więcej – teorii, koncepcji, podejść do autonarracji)

Ze specjalności: „Trwałość wzorców rodzinnych w zakresie bliskich relacji”. Temat wdzięczny a że lubię mówić na przykładach, zaczęłam od własnego genogramu 🙂  Że mam rzadkie imię i że w genogramie odkryłam inne rzadkie imiona (chociaż niekoniecznie się tam imiona wpisuje) i mnóstwo małżeństw z obcokrajowcami, otwartość na inne kultury i że tego bym się nie dowiedziała bez takiego spojrzenia z lotu ptaka. I już nabierałam powietrza, by przejść do stylów przywiązania, ale poza genogram nie wyszłam, bo mi przerwano. A tyle było do powiedzenia! BTW: robiłaś/robiłeś już swój genogram?

Z psychologii ogólnej: „Biologiczne podłoże zachowania człowieka: rola genów, układu nerwowego i hormonalnego.”

To też wdzięczny temat, ale… poza geny nie wyszłam. Kiedy tak gładko chciałam przejść do układu nerwowego a właściwie do temperamentu, to mi przerwano. Na co ja, że jeszcze nawet o temperament nie zahaczyłam. I usłyszałam, że to już wystarczy, bo „wiemy, że pani o temperamencie może mówić i mówić”.

Moje refleksje po egzaminie i obronie pracy dyplomowej (nie tylko moich):

Nikt nie chce zrobić Ci krzywdy. Jeśli toniesz, dostajesz koło ratunkowe. Jakieś hasło, które Cię naprowadzi. Wiadomo, że jest stres, ale psychologowie wiedzą, co się z Tobą dzieje i są wyrozumiali.

(No chyba że olewałaś/eś studia, w co szczerze wątpię, jeśli jesteś czytelniczką/czytelnikiem tego bloga, wtedy taki egzamin to nie byłaby formalność).

Stresujesz się pisaniem pracy i egzaminem magisterskim?

Masz jakieś przemyślenia w tym temacie?

Daj znać w komentarzu 🙂