Jak kupować książki i nie zbankrutować

Jeśli nałogowo kupujesz książki i czujesz, że nadwyręża to domowy budżet, to jest wpis dla Ciebie. Dzielę się w nim swoimi patentami, jak kupować książki, żeby nie zbankrutować. Nie, to nie jest wpis o tym, że najlepsze są biblioteki i abonament legimi, bo o tym wiesz. Ale musisz kupić książkę. I już. I teraz – jak kupować książki i robić to z głową?

Jak kupować książki?

Po latach nałogowych zakupów doszłam do perfekcji w kupowaniu. Niestety nie dotyczy to podręczników, bo tu sprawa jest bardziej skomplikowana. Ale … do brzegu. Co robię?

  • zaakceptowałam fakt, że nie muszę mieć wszystkich książek świata a tylko te najlepsze. Mam w domu cztery regały na książki i staram się, by były w nich książki, które realnie wpłynęły, wpływają na moje życie. Tu mocno przydaje się filozofia minimalizmu. Moje motto: to, co mam musi mieć na mnie dobry wpływ, złych wpływów nie toleruję. Jak widać z minimalizmem w biblioteczce u mnie słabo, ale uwierzcie: książek było dużo, dużo więcej.
  • Podstawowa zasada brzmi: ćwicz silną wolę.
  • Za każdym razem, kiedy jesteś w sklepie, sprawdzaj cenę książki online. Zobacz, jak bardzo różnią się ceny! Z moich obserwacji wynika, że dwie książki kupione w sklepie stacjonarnym, to trzy a nawet cztery książki kupione w tym samym sklepie online. Tak samo robię z planszówkami. Ostatnio przeglądałam „Nawyki warte miliony” – o finansach. Na stole w Empiku – 39,90 zł. Na stronie – 29,90 zł.
  • BONUS: silna wola rozciągnie się na inne obszary.
  • Kupuję zarówno książki papierowe, jak i ebooki. Jeśli kupuję ebook –  musi być w naprawdę dobrej cenie, bo przecież go nie odsprzedam – ewentualnie skorzysta rodzina i przyjaciele.  Irytuje mnie to, że ebooki nadal są u nas takie drogie.
  • Jeśli prowadzisz stronę, zgłoś się do programu afilacyjnego, np. buybox. Kupuję książki zawsze przez swoje własne linki afiliacyjne. Przy moich recenzjach zawsze pokazuję spis księgarni, gdzie mogę kupić książkę – jeśli ktoś wchodzi do księgarni przez ten spis, to zarabiam. Czyli: najpierw wącham książkę w księgarni, sprawdzam cenę online z dostawą do księgarni a następnie wchodzę na swoją stronę, szukam recenzji książki i wchodzę przez spis podany poniżej. Nie ma mowy o dużej kasie, są to dosłownie grosze. Grosik do grosika…
  • Kupuję różnymi dostępnymi kanałami: z księgarni, z allegro, olx, gdzie mogę: najczęściej z odbiorem własnym. Ewentualnie z dostawą inpost lub ruch. Najtaniej.
  • nie ukrywam: wypełniam ankiety. Wypełniam ankiety w panelu Ariadna a także klubie Kantar. W Ariadnie punkty zamieniasz na książki – czas realizacji to około 3 tygodni. W klubie Kantar punkty zamieniasz na kod do Empiku – realizacja od ręki. Można się zastanawiać, czy warto, bo ankiety zabierają czas, no ale ja tak robię i jestem zadowolona. I w zasadzie robi tak moja cała rodzina i koleżanki z pracy.
  • no i oczywiście otrzymuję egzemplarze do recenzji, ale są to książki głównie psychologiczne i związane z tematyką bloga.

Jak kupować książki

I nie tylko o tym, jak kupować książki, ale również o sprzedaży, tsundoku i słabych książkach…

  • SPRZEDAJĘ KSIĄŻKI. Żeby dobrze sprzedać książkę, najpierw trzeba ją kupić z głową.  Czekam na solidne obniżki i staram się, by w razie „w” odzyskać jak największą kwotę z ceny, którą zapłaciłam, sprzedając książkę.
  • Uważam na TSUNDOKU. To kupowanie książek bez czytania. Czyli te stosiki „niechwały”. Jeśli ciągle planujesz przeczytać książkę, to narażasz się na to, że jej czas przeminie, gdy już będziesz chciał się jej pozbyć. Czytam, czytam, czytam. Czytam codziennie, w autobusie, na przystanku. Walczę z TSUNDOKU, ile mogę. Jak nie czytasz a posiadasz, to nawet nie wiesz, czy masz dobrą czy złą książkę w ręku. Jeśli złą – no cóż, może przez Twoje nieczytanie, stracić na wartości 🙁 Ktoś inny może jej przecież szukać.
  • Nie czytam słabych książek do końca. Zerknijcie na mój wpis czy czytać słabe książki do końca. Mam 45 lat, szkoda mi życia 🙂
  • Szanuj książki. To takie oczywiste. Możesz je sprzedać lub podarować, czyli … nie wydasz dodatkowo na prezent. Mamy w rodzinie książki w obiegu prezentowym. Szanuję książki i zawsze te, które czytam w wersji papierowej, mam w okładce. Nadają się do odsprzedaży i na prezent.
  • Założyłam BUDŻET KSIĄŻKOWY. Wracamy do silnej woli i sprzedaży. Czyli na książki wydaje dokładnie tyle, ile udało mi się odzyskać ze sprzedaży tych książek, które mnie rozczarowały.

Jeśli podobały Ci się moje patenty, daj koniecznie znać!

Jeśli masz inne, podziel się!