Na naukę nigdy nie jest za późno -dr Mary Hobson

Na naukę nigdy nie jest za późno -dr Mary Hobson

Dopóki nie poznałam historii Dr Mary Hobson nie wierzyłam, że „na naukę nigdy nie jest za późno”. Za mało  wokół mnie ludzi, dla których dalsza nauka po studiach nie jest zawodową koniecznością. Za mało znam ludzi, którzy uczą się czegoś nowego, bo chcą. Stąd moje przekonanie, że „w moim wieku” iść na studia nie wypada.  Albo zaczynać coś od zera. Tak, przeglądałam fora szukając odpowiedzi na pytanie „czy studia 40 plus mają sens?”. Litości! Zgrozo! Dowiadywałam się, że nie warto iść na studia przed trzydziestką i ogólnie szkoda życia. Z rzadka pojawiał się głos, że ktoś po czterdziestce poszedł na studia albo zaczął się uczyć francuskiego (bo całe życie marzył). Tak, byłam głupia zdając się na opinię innych. Tak właśnie było zanim dowiedziałam się o Mary Hobson.

Dr Mary Hobson,   brytyjska pisarka,   zaczęła naukę języka rosyjskiego w wieku 56 lat. Podjęła studia w wieku 62 lat a tytuł doktora uzyskała, gdy miała 74 lata. Przetłumaczyła „Eugeniusza Oniegina” Puszkina. Doczekała się dwóch bardzo prestiżowych nagród za swoją działalność translatorską.

Życie Mary nie było łatwe. Nie studiowała wcześniej, nie robiła zawrotnej kariery – opiekowała się poważnie chorym mężem i czwórką dzieci. Po 28 latach miała dość, była w depresji i nie mogła ciągnąć tego życia dalej – zdecydowała się odejść od męża.Przez trzy kolejne lata zmagała się z wyrzutami sumienia i depresją, wreszcie zdecydowała się podjąć studia na Uniwersytecie Londyńskim – Wydziale Slawistyki.  Miała, podkreślam,  62 lata. W ramach studiów spędziła 10 miesięcy w Moskwie, zakupiła 200 książek, żeby je przewieźć do kraju musiała kombinować.

Mary Hobson dostała „Wojnę i pokój” Tołstoja od swojej córki. Mary leżała właśnie w szpitalu, w łóżku miała pozostać kolejne dwa tygodnie. Nigdy wcześniej nie czytała literatury rosyjskiej. Książkę wchłonęła a świat powieści tak ją wciągnął, że rysowała mapy, by lepiej zrozumieć ów świat.

Pewnego poranka dotarło do niej, że nie czyta „Wojny i pokoju”, czyta tłumaczenie. Zapragnęła przeczytać książkę w oryginale. Podjęła decyzję, że zacznie uczyć się języka  rosyjskiego. Czytanie „Wojny i pokoju” zajęło jej 2 lata, czytała powieść tłumacząc zdania ze słownikiem.

Planowała rozpocząć naukę rosyjskiego na kursie wieczorowym, ale jej rosyjska przyjaciółka zaproponowała jej, że będzie jej lektorem. Takie były początki.

Mary ma 90 lat. Zapytana o sekret długowieczności przyznaje, że gdyby nie nauka języka, nie żyłaby pewnie tak długo. Język dał jej drugie życie.

Kiedy mam kryzys i przestaję widzieć sens nauki, stoję zbyt długo w miejscu (na poziomie średniozaawansowanym łatwo się poddać) przypominam sobie często historię Mary Hobson. Jej determinację, upór, pasję. Wiarę. To, że nie oglądała się na innych, nie analizowała, czy wypada czy nie wypada zapisać się na studia.   I  dziś, czytając po angielsku wywiad z Mary Hobson,  znów łapię wiatr w żagle.

Wywiad z dr Mary Hobson znajdziecie TU

www.wartosciowo.blogspot.com

.

 

  • Moja znajoma nauczyła się od podstaw niemieckiego w wieku 68 lat. Można.

  • Oczywiście, że można 🙂 Inny język, to inny świat. Dr Mary w lipcu obchodziła dziewięćdziesiąte urodziny. Ponoć (nie znalazłam jeszcze potwierdzonego źródła tej informacji) zaczęła uczyć się antycznej greki :)Można!

  • A ja się boję, że już nie dam rady się nauczyć nowego języka, bo nie chłonę wiedzy jak w podstawówce z samych piosenek… co ten łeb za bzdury potrafi wymyślać. Musi się dać!

    • Da się! Niekoniecznie sposobami ze szkoły, wkuwaniem, ale da się. Jeśli zapamietujemy refreny piosenek jak moglibyśmy umiejętność zapamiętywania zatracić? Po prostu ją mamy.i trzeba ją trochę rozruszać na początek.

Comments are closed.