Zespół Aspergera – czego uczę się od syna

Zespół Aspergera – czego uczę się od syna

Mój syn ma Zespół Aspergera. O dobrych i złych chwilach naszego życia z Zespołem Aspergera piszę na moim drugim blogu. Jest tam mnóstwo moich „małych wkurwów”. Na system, na siebie, na dziecko też, co tu kryć.  Na bezradność. To taki mój autoterapeutyczny blog.

Tu, na blogu WJŻ, chciałabym podzielić się z Wami tym,  czego dzień w dzień uczy mnie mój  starszy syn.  Jest tak różny ode mnie i to już samo w sobie stanowi dla mnie świetną  lekcję życia.  Od pokory i cierpliwości zaczynając. To  zadziwiające, jak wiele można nauczyć się od dzieci. Dziś, póki co, napiszę o starszym. Od młodszego uczę się bowiem zupełnie innych rzeczy i to temat na osobnego posta.

FLOW. To nie jest tak, że osoby z Zespołem Aspergera to geniusze. Owszem, zdarza się, ale moim zdaniem w większości to pasjonaci. Mój syn zaczął od książek dla dzieci o eksperymentach, dziś szkoła proponuje mu rozszerzony program nauczania chemii i dodatkową fizykę. Chemia, fizyka, elektronika go nakręcają, wciągał się w nie stopniowo, pokonując małymi kroczkami swoją niewiedzę. Eksperymentował, błądził, ale ciągle szedł do przodu. Sądzę, że to właśnie jest owo FLOW. Tego zaangażowania, tej determinacji, nawet gdy się czegoś nie wie, mu zazdroszczę. Tego się uczę od niego. Nie jest jakiś genialny. On po prostu ma pasję i dla mnie to najlepszy dowód, że moje małe kroczki też mnie doprowadzą do celu. Muszę stawiać sobie wyzwania na miarę swoich możliwości a jednak wciąż mają to być wyzwania a nie łatwizna, która mnie znudzi. Na tym polega osiąganie przepływu. On tak się rodzi – nieco w bólach przecież. I nie w lenistwie, stagnacji, nicnierobieniu. Mój syn daje mi największą lekcję życia z pasją.

SZCZEROŚĆ. Ludzie z Zespołem Aspergera są szczerzy. Czasami za bardzo, na granicy bezczelności.  Moje dziecko zawsze wyrazi swoją szczerą opinię. Teraz nieco zgrabniej mu wychodzi obstawianie przy swoim zdaniu, wyrażaniu swoich poglądów. Jest to już ubrane w grzeczną, społecznie akceptowaną formę. Ale zawsze będzie to szczere. Ja czasami jeszcze idę z tłumem, owijam w bawełnę, miotam się, żeby komuś nie zrobić przykrości. On tego nie robi. To nie jest w jego naturze. Zawsze jest sobą.

Myślę, że ta inność to dar. I wiem, że moje dziecko jest nadzwyczajne. Jak mówię, że za gorąco, to najchętniej skonstruowałby wiatrak. Od nowa. Taka kreatywność jest wpisana w jego naturę, a to bezcenne. Szczerość, a dzieci z ZA są czasami „zbyt szczere”, nie jest mile widziana. Dopiero uczymy się, jako społeczeństwo, radzić sobie z krytyką. Zwłaszcza niełatwo zmierzyć się z krytyką ze strony dziecka.

Eksperymentator, Inne, ale nie gorsze

MYŚLENIE OUT OF THE BOX. Osoby z Zespołem Aspergera potrafią robić rzeczy w sposób nieszablonowy, patrzą z innej perspektywy. Widzą to, czego inni nie widzą. Mój syn zawsze zaskakuje mnie pokazaniem nowej perspektywy. Tego się uczę – spojrzenia z innej strony. Szukania rozwiązań poza „pudełkiem”. Przerzucania pomysłów z jednej dziedziny na drugą. Ciagłego próbowania nowych rozwiązań.

Mój syn jest moim nauczycielem.

Gdybyście chcieli poczytać o nas i o Zespole Aspergera, to zapraszam do lektury drugiego bloga a także do książki „Inne, ale nie gorsze”.

 

  • Wspaniale, że Twój syn ma pasję i że pozwalasz mu ją rozwijać. Co do dziecięcej szczerości, to bardzo często byłam za nią karana.:)

  • Czasami dorośli moga sie wele nauczyc od dzieci. Tutaj pokazujesz, ze warto czasami posłuchac tego co ktoś młodszy ma do powiedzenia, wspierać go i pomagać mu robić to co kocha, tym samym czerpiąc radość, lekcję i uśmiech.

  • A Ty jesteś niesamowita, że umiesz tyle czerpać z relacji z synem! <3

  • Coś jest w tym stwierdzeniu o byciu nie tyle geniuszem, ale pasjonatem. My, ludzie, często byśmy chcieli mieć rezultaty naszego zaangażowania od razu, wysilić się raz, a dobrze, mieć to FLOW, o którym napisałaś i zobaczyć efekt. Tymczasem to tak nie działa. Bardziej popłaca pracowitość, co widać na przykładzie Twojego synka. 🙂

  • Dużo na ten temat czytałam już jakiś czas temu, bo miałam styczność z dzieckiem, które miało problemy. I podejrzewano właśnei zespół Aspergera. Później poznałam Mamy, które mają takie dzieci, i trochę im zazdrościłam tej zażyłości między nimi. Bo w tych relacjach (uważam ) jest wyjątkowa

  • Do tej pory nigdy nie słyszałam o Zespole Aspergera, także muszę sobie doczytać, co to dokładnie jest i czym się objawia. jestem pełna podziwu, że postanowiłaś tak odważnie opowiedzieć o swoich codziennych zmaganiach z tą choroba dziecka. Na pewno ciężko jest się tak otworzyć i mówić o bolesnych rzeczach.

    • Bywa trudno i miałam ogromną potrzebę mówienia, edukowania… My, rodzice dzieci z ZA, osoby z ZA raczej nie mówią o chorobie, nie mówią, że „cierpią”, to dla nas zwykle odmienne spojrzenie na rzeczywistość. Zapraszam na mojego drugiego bloga – w starszych wpisach, jak donoszą mi ludzie, jest nawet zabawnie…

  • Sylwia Antkowicz

    Chętnie zajrzę na Twojego drugiego bloga zwłaszcza, że jestem pedagogiem więc tematyka mi znana.

  • Określenie Zespół Aspergera znam jedynie ze słyszenia. Zawsze podziwiam rodziców, którzy potrafią odnaleźć się w odmiennej codzienności. Chętnie zajrzę na Twojego drugiego bloga i dowiem się czegoś więcej o ZA.

  • Cudownie, że w całej tej niełatwej sytuacji dostrzegłaś naukę dla siebie. O zespole Aspergera trochę wiem, ze względu na kierunek, który studiowałam.

  • Wnuczek mojej sąsiadki ma Zespół Aspergera, ale jakoś nigdy nie interesowałam się na czym dokładnie to polega. Wiem jedynie, że takie dziecko wymaga więcej cierpliwości ze strony dorosłych. Co nie zmienia faktu, że mały jest przesympatyczny i bardzo inteligentny 🙂

    • Cierpliwości na pewno 🙂 Asperger Aspergerowi nie jest równy, z uwagi na wzmocnienie lub osłabienie różnych cech. Ponadto osoby z Zespołem Aspergera mogą mieć różne pasje, dwie osoby z Zespołem Aspergera to mogą być zupełnie niepodobne do siebie osobowości 🙂

  • Generalnie Asperger to nie wyrok, jak wielu osobom się wydaje. To raczej kwestia tego, żeby otoczenie zaakceptowało fakt, że osoba z Aspergerem nie jest taka, jak wszyscy dookoła i nauczyli się z nią żyć. Pięknie, że nie widzisz jedynie wady tego zespołu, ale również jego plusy.

    • Nigdy nie ubolewałam, że syn ma ZA i nie postrzegam Aspergera jako choroby. I zgodzę się z tym, że tutaj chodzi o otoczenie. Niestety czasami trzeba walczyć.

  • Przemek

    Kiedy jeszcze pracowałem w szkole uczyłem jedną dziewczynę z Zespołem Aspergera. Bardzo sympatyczne dziecko, ale i wrażliwe.
    Czy takie dzieci są geniuszami? Hm? Dziewczyna, o której wspominam wykręciła 100 procent na egzaminie gimnazjalnym z historii i wosu. Chyba coś w tym musi być.

    • Takie jest postrzeganie, ale to nie jest prawda. Natomiast mówi się o pasji. Akurat mój syn nie ma jednego konika, ale świetnie czuje się w chemii, fizyce. Siedzi w tym, więc dla postronnych może się wydawać, że jest genialny 🙂 Gdybym tyle siedziała w jednym temacie, to też miałabym poziom eksperta 🙂 Chociaż nie ukrywam, że ciągle z czymś eksperymentuje, więc może i wymyśli coś innowacyjnego 🙂

  • Z powodów osobistych miałam już okazję zapoznać się z informacjami na temat zespołu Aspergera i z relacjami tych, którzy go mają. Każda informacja jest dla mnie bardzo ważna, wynosząca coś nowego do wiedzy, którą posiadam. Ogólnie uważam, że przy osobie z zespołem Aspergera wychodzą wszystkie absurdy życia społecznego, jakie mogą wyjść.

    • Tak, to prawda – no i do tego szczerość… Mieszanka wybuchowa. Logika do bólu i szczerość do bólu… każdy absurd zostanie wytknięty. Każda sprzeczność.

  • Nata Li

    Pracowałam prawie 2 lata wolontaryjnie z dzieckiem z Zespołem Aspergera – było to jedno z bogatszych doświadczeń w moim życiu. A jeśli chodzi o szczerość to fakt 😀 od mojego podopiecznego usłyszałam największą życiową obelgę – „Pani Natalia jest nudna!” ;).

  • Będąc na studiach słyszałam o tym zespole. Nie wiem czy byłabym na siłach jako matka, pewnie bym zwariowała. Podziwiam

Comments are closed.