Czego możemy nauczyć się od dzieci?Ja na pewno bardzo dużo!

Czego możemy nauczyć się od dzieci? Tego, co ich w naturze i… tego, co sami im przekazaliśmy, tylko się jakoś nam w pędzie życia rozmyło.

Od starszego uczę się minimalizmu!

Dzieci chyba lubią dużo wszystkiego 🙂 Ale nie mój syn z Zespołem Aspergera.

Jeśli coś potrzebuje kupić, to znaczy, że naprawdę jest to mu niezbędne. Wtedy nie patrzy, by było tanio, ale by jakość była dobra. By dobry był stosunek ceny do jakości.

Znam ludzi, którzy nie mogą się doczekać, by móc wybrać w abonamencie nowy telefon. Wybierają już na pół roku przed końcem umowy. Mój syn wiedział, kiedy kończy się umowa i kiedy będzie mógł zdecydować zarówno o abonamencie (lub nie) czy nowym telefonie. Nie uważał jednak, by nowy telefon miał mu w czymś pomóc. Tak minął koniec umowy a on teraz, po 4 miesiącach zdecydował się na zmianę zarówno abonamentu jak i telefonu. Nie rzucił się na niego od razu, bo miał zaplanowane inne zajęcia. A zajęcia są przecież ważniejsze.

Uczę się od dzieci samodyscypliny

To ja powinnam świecić przykładem – no cóż…

Kiedy Starszy się za coś weźmie – nie odpuszcza. Zapisał się na jujitsu (pół roku na decyzję), więc chodzi. Nie analizuje pogody na dworze czy drobnego kataru.

Młodszy dawniej poddawał się przy byle okazji. Zmieniał pasje jak rękawiczki (skąd miałby wiedzieć, co mu pasuje, jeśli nie próbując tego?). Gdy się czegoś uczył i mu nie szło – olewał temat.

Teraz dzień w dzień jeździ na rowerze. Deszcz, zawierucha, gradobicie. Nie odpuszcza.  To samozaparcie rozciąga się i na inne obszary.

Uczę się też podejmowania wyzwań

Tak chyba maja wszyscy rodzice 🙂

Mój starszy syn podejmuje wyzwania nawet te, które wiążą się z różnymi sytuacjami społecznymi, co z pewnością nie jest łatwe. W zeszłym roku mój syn na weselu stał pod ścianą i mówił, że uczy się tańca poprzez obserwację. W tym roku zaczął tańczyć. To nie są oczywiste umiejętności  dla ludzi z Zespołem Aspergera.

Moje dzieci po prostu mówią po angielsku. To normalnie inne pokolenie jest. Nie rozkłada na czynniki pierwsze. Miałam okazję obserwować Starszego podczas rozmowy z rodowitą Angielką.  Konwersuje. Nie rozczula się nad sobą. Jest jak taran. Też tak chcę.

Mój młodszy syn nie boi się kulinarnych wyzwań. Czasem mnie na samą myśl o potrawie, jakimś składniku, odrzuca. On – próbuje. Bo przecież, żeby wiedzieć, że się czegoś nie lubi, trzeba tego spróbować.

Czego można nauczyć się od dzieci? Podążania za marzeniami

 

Jeśli my, dorośli, nie zabijamy tej naturalnej skłonności, to dzieci zwyczajnie podążają za marzeniami.

Młody od początków podstawówki marzył o dredach. Wymarzył. Zapuścił włosy. Człowiek czasem zbyt łatwo rezygnuje, nieprawdaż?

 

Czego możemy nauczyć się od dzieci?To słynne”flow”

Na pewno możemy nauczyć się od dzieci tzw. „flow”, stanu całkowitego zanurzenia w tym, co się robi. Stanu, w którym czas i przestrzeń wydaje się nie mieć znaczenia. Dzieci to mają z natury.

Dla przykładu – mój Starszy to mistrz stanu „flow” w dziedzinie chemii i fizyki. . Zaczął od książek dla dzieci o eksperymentach. Chemia, fizyka, elektronika go nakręcają, wciągał się w nie stopniowo, pokonując małymi kroczkami swoją niewiedzę. Teraz trudno go oderwać, gdy wpadnie we flow.

Mój syn po prostu ma pasję i dla mnie to najlepszy dowód, że moje małe kroczki też mnie doprowadzą do celu. Muszę stawiać sobie wyzwania na miarę swoich możliwości a jednak wciąż mają to być wyzwania a nie łatwizna, która mnie znudzi. Na tym polega osiąganie przepływu. On tak się rodzi – nieco w bólach przecież. I nie w lenistwie, stagnacji, nicnierobieniu. Mój syn daje mi największą lekcję życia z pasją.

„Myślę, że ta inność to dar. I wiem, że moje dziecko jest nadzwyczajne. Jak mówię, że za gorąco, to najchętniej skonstruowałby wiatrak. Od nowa. Taka kreatywność jest wpisana w jego naturę, a to bezcenne. Szczerość, a dzieci z ZA są czasami „zbyt szczere”, nie jest mile widziana. Dopiero uczymy się, jako społeczeństwo, radzić sobie z krytyką. Zwłaszcza niełatwo zmierzyć się z krytyką ze strony dziecka.”

Eksperymentator, Inne, ale nie gorsze

Czego można nauczyć się od dzieci? Bycia w zgodzie ze sobą.

Dorośli czasami grają. Nie są szczerzy wobec innych, ani też wobec siebie. Uśmiechają się, bo trzeba. Dzieci są szczere. A dzieci z Zespołem Aspergera… szczere są aż do bólu.

Synowi z Zespołem Aspergera teraz nieco zgrabnie wychodzi obstawianie przy swoim zdaniu, wyrażaniu swoich poglądów. Jest to już ubrane w grzeczną, społecznie akceptowaną formę. Ale zawsze będzie to szczere.

Czego możemy nauczyć się od dzieci? Myślenie  „outside the box”

Dzieci mają naturalną skłonność do tego, by nie myśleć o przeszkodach i snuć rozwiązania, podczas gdy my, dorośli, już widzimy przeszkody.

Dzieci widzą to, czego inni nie widzą. Tego się uczę – spojrzenia z innej strony. Szukania rozwiązań poza „pudełkiem”.  Ciągłego próbowania nowych rozwiązań.

A Ty? Czego uczysz się od dzieci?