Browsed by
Kategoria: Bez kategorii

Lokalne smakołyki – cebularze i czak czaki

Lokalne smakołyki – cebularze i czak czaki

Lokalne smakołyki to zawsze wielka niewiadoma, jak cebularz na przykład.  Cieszę się, że moja praca pozwala mi czasem na próbowanie nowości. W tym urok życia. W Lublinie jadłam cebularze. W każdym pubie serwują cebularze różnej maści. Tak, cebularze mają cebulę. Kolega z innego regionu Polski – z Podlasia przywiózł czak-czaki. To Ci wynalazek! Wygoogluj. Boże! Jakie różności są u nas lokalnie i o tym człowiek nie wie. Postanowienie: zanim ruszę w Polskę, przygotuje się z potraw i smakołyków regionalnych.  

Przeceny i końcówki serii – pęknięta miska

Przeceny i końcówki serii – pęknięta miska

Przeceny, promocje, obklejone rabatami szyby. Letnie cięcia, wyprzedaże i końcówki serii. To sobie wchodzę do sklepu, bo czasem lubię się poszwendać po galerii. Wchodzę do sieciówki.  Takiej, co w niej dużo towaru, co się świeci. Srebrne, złote podkładki pod kubki i różne takie gadżety. Ale na Boga! W głowie się nie mieści to, co widzę! Co przeceniony kubek, to uszczerbiony!Wszystkie przecenione rzeczy są najzwyczajniej w świecie zniszczone. Gdzie te promocje? Po co komu uszczerbione kubki po przecenie za 19 zł…

Read More Read More

Stając się esencjalistą w nieesencjalistycznym otoczeniu

Stając się esencjalistą w nieesencjalistycznym otoczeniu

Oto jestem na drodze ku esencjalizmowi. Minimalizuję, odgracam, upraszczam, by żyć wartościowym życiem i sorry – nie przepieprzać go na głupoty, tymczasem świat wokół stoi w miejscu. No nie całkiem, ale w sporej części! Co z tego, że Mąż robiąc zakupy do domu zawsze pamięta o sałatce? I że makaron jest pełnoziarnisty, kiedy w innych aspektach wszystko leży i kwiczy?Co po drobnicach, didaskaliach? Skupiamy się na różach a płoną, do cholery, lasy!

Czy jest za późno na…?No niech mi ktoś powie, że tak!

Czy jest za późno na…?No niech mi ktoś powie, że tak!

Kończę ten zwariowany tydzień. Mix rozpaczy i radości a la Ania Z Zielonego Wzgórza. Indiana Jones też się włączył. Skończyłam urządzać moje balkonowe blogowisko (ha, ha, myślałby kto, że dam radę!). Namierzyłam moją ostatnią zdobycz (kubek by John Tams). I udało  mi się całkowicie nie popaść w depresję z powodu upływającego czasu a było blisko. Zmieniłam cytryny w lemoniadę i przekułam poczucie bezsilności na nowego powera do zmiany. Może nie bez znaczenia jest wygrana w Osadników z Catanu, tadam?! Tak…

Read More Read More