Wyzwanie: Czytnik na prezent dla nastolatka. Odgracam i kupuję Kindla

Podjęłam wyzwanie: kupię czytnik synowi bez obciążania domowego budżetu. Marzył o nim!

Czytnik na prezent dla nastolatka to bardzo dobry pomysł. Ale też duży wydatek. Nie wiem, jak u innych to wygląda, ale dla mnie 500 zł na Gwiazdkowy prezent dla nastolatka, to sporo.

Wyzwanie w duchu minimalizmu

To nie jest moje pierwsze wyzwanie tego typu. Któreś, może dziesiąte, nie wiem.  Odgracam przestrzeń, pozbywam się niepotrzebnych rzeczy, by kupić coś, co rzeczywiście mnie uszczęśliwi. 

Cieszę się, gdy rzeczy wędrują do osób, które ich potrzebują, szukają na aukcjach, itp. Mam bardzo dużą frajdę z tego, że inni upolowali coś dla nich ważnego. Sama cieszę się, że z domu wybyło to, co już nijak mi się nie przydaje, nie cieszy.

Nie jestem pazerna 🙂 Wiem, że rzecz jest warta tyle, ile ktoś za nią daje. Chciałabym oczywiście mieć ze sprzedaży jak najwięcej, bo wtedy szybciej zamieniam to, czego nie chcę, na to, czego pragnę. No ale bądźmy realistami.

Sprzedaję niepotrzebne rzeczy za kilka złotych. Każda złotówka wędruje do pojemniczka. Nie ma żadnej litości. Ziarnko do ziarnka. Rzadko zdarza mi się sprzedać coś, co ma większą wartość. Raczej zbieram dokładnie ze złotówek.

W takim systemie kupuję planszówki, książki. Wystarczy cierpliwość.

Czytnik na prezent dla nastolatka

Uznałam, że czytnik to bardzo dobry prezent gwiazdkowy. Ale, kurczę, drogi.

Sama swój czytnik dostałam na Gwiazdkę, mam go siedem lat i uważam, że to jeden z najlepszych prezentów gwiazdkowych, jaki kiedykolwiek dostałam.

Mój mąż odwodził mnie od zakupu, zniechęcał, gdy oglądałam i porównywałam czytniki w sieci. Robił to, bo mój Kindle już na mnie czekał. Czekał od września aż do Gwiazdki 🙂

Uważam, że dla młodego pokolenia  czytnik stanowi dodatkową zachętę do czytania.  A dla tych, co czytają dużo, to duża wygoda, zwłaszcza podczas wyjazdów.

 

Czytnik dla nastolatka – częściowy sukces 🙂

Można powiedzieć, że projekt Kindle na prezent dla dziecka  zakończony sukcesem!

Chciałabym Wam z dumą ogłosić, że uzbierałam 100% kwoty potrzebnej na zakup Kindla i to tylko przez pozbywanie się nadmiaru gratów z domu.

Ale nie…

Uzbierałam 60% kwoty i zdecydowałam się kupić czytnik w promocji na Amazonie. Na dodatek dołożyłam miedziaki, które już były w domu 🙂

Ale jest, jest, jest!

czytnik dla nastolatka

Jak uzbierałam te 300 zł bez obciążania domowego budżetu?

60% wartości Kindla to 300 zł. Tyle dokładnie uzbieraliśmy sprzedając z domu niepotrzebne drobiazgi i dokładając miedziaki. Liczyliśmy każdą złotówkę.

Chcecie przykłady? Proszę bardzo:

  • koszulka zumbowa, która mi się znudziła – 5 zł
  • kask rowerowy po chłopcach – 10 zł
  • liczydełka dziecięce – 2 sztuki po 2 zł

 

Nie było łatwo…

Po raz kolejny przekonałam się, że czasami ludzie nie dotrzymują słowa 🙁 Zaczynam się przyzwyczajać, niestety.

Całe moje wyzwanie: czytnik na prezent dla nastolatka, kosztowało mnie trochę roboty.

Musiałam zająć się:

  • wystawianiem ogłoszeń z telefonu (bo tak jest banalnie proste)
  • odświeżaniem ofert na olx,
  • chodzeniem do Inposta, by nadać paczkę
  • kilku kupujących nie przyszło po odbiór rzeczy, marnując tym samym mój czas.

Ale jak widzicie było warto.

Na tę kwotę składają się też groszaki i miedziaki wrzucane do słoiczków, wiecie, takie opróżnianie kieszeni. Z tym było trochę zachodu, po prostu zrobiliśmy zakupy w Tesco za te wszystkie miedziaki i groszaki (w maszynie, zacięła się nawet) a do skarbonki dołożyliśmy dokładnie taką kwotę.

Kindle Paperwhite 3 kupiliśmy dokładnie za 509 zł z wysyłką. Jest to wersja bez reklam kupiona na oficjalnej stronie Amazona.

EDIT

Ostatecznie stało się tak, że AMAZON wypuścił wersję 4 i… kupiłam synowi wersję 4 a mąż dostał w prezencie wersję 3. Gwiazdka była zaskakująca 🙂

 

 

Czy zbieraliście kiedyś na coś dla Was ważnego? Odkładaliście kwoty z kieszonkowego, wypłaty czy stawialiście na garażowe wyprzedaże? Czekam na Wasze  historie 🙂