Jak znaleźć motywację do działania?Pozbywam się nadmiaru, by kupić synowi Kindla, spełniam marzenie

Jak znaleźć motywację do działania?Pozbywam się nadmiaru, by kupić synowi Kindla, spełniam marzenie

Ciągle za  dużo rzeczy i spraw na głowie, ale pojawił się nowy wątek, nowa myśl, która nie daje spać. Dopuszczam możliwość pozbycia się rzeczy, których dotąd nie umiałam się pozbyć. Znalazłam motywację do działania. Pozbywam się nadmiaru, by spełniać marzenia.

Jak znaleźć motywację do działania? Jak to się stało, że mam więcej sił do odgracania?

Po pierwsze śmierć mojego taty. Konieczność odgracanie mieszkania, rozparcelowania rzeczy naprawdę daje do myślenia. Po cholerę gromadzić?”Na chwilę tu jesteśmy, na chwilę”. Przecież zamiast tych wszystkich gratów moi rodzice mogliby raz w roku wyjechać na niezłe wakacje.

Oczywiście to działa tak, że u siebie bezsensu gromadzenia nie widzimy.  Ale jak się przyjrzeć, tak z boku oczywiście, to można nieźle się zdziwić. Wielkie korporacje zatrudniają firmy consultingowe do takich analiz – co wywalić, co ujednolicić, jak zejść z kosztów? Nie ma rady: żeby mieć motywację do działania, trzeba dokonać analizy jak prawdziwy consultant korpo. 

Czasami do analizy skłania nas jakiś bodziec i wszystko dzieje się błyskawicznie. Innym potrzeba lat. Grunt jednak, by w końcu popatrzeć z boku na swoje życie. Może jednak nas stać na wymarzone wakacje, tylko mamy rujnujące nas nawyki? Może już dawno zmienilibyśmy pracę, gdybyśmy dobrze ustalali priorytety? Codzienne wybory mają znaczenie. Jeśli mówisz: nie stać mnie na…to może jednak najpierw przeanalizować wszystko. Może marzenia biorą w łeb z powodu effectu latteTak, jasne, ciągle analizuję, upadam  podnoszę się, ale idzie mi już (w niektórych obszarach oczywiście) naprawdę dobrze. Na tyle dobrze, że Kindle dla syna jest już w zasięgu jego ręki…

I tak gładko przejdę do kolejnej sprawy. Kindle dla syna, jego ostatnie marzenie. To inne pokolenie. On książek nie wącha. Postanowiłam (kiedy już zrozumiałam, że jestem gotowa pozbyć się sentymentów), że pieniądze na czytnik znajdę w niepotrzebnych mi rzeczach. Dwie pieczenie na jednym ogniu.

Ale nie miałabym wyobraźni w kwestii pozbywania się rzeczy, gdyby nie książka „Gdzie rosną pieniądze?”Joanny Dymel. Niestety ta książka obudziła we mnie również większą chęć chodzenia po pchlich targach a teraz pojawiło się nowe usprawiedliwienie – inwestycja 🙂

Jakoś dobrze wpłynęła też na mnie książka Fumiego Sasaki. Wprawdzie nie mam presji, by nie mieć praktycznie wcale rzeczy a przyjaciół gościć w restauracjach, ale podsunął mi pewien koncept: traktuj sklepy jak wypożyczalnie, traktuj dobra tego świata jako własne – do wypożyczenia, jako twój magazyn zewnętrzny. Gdy okaże się, że jednak potrzebowałeś tej właśnie oddanej rzeczy, znajdziesz ją w tym wielkim zewnętrznym magazynie jeszcze raz. Z pamiątkami tak się nie da, ale z większością gratów tak.

Kindle dla syna stanowi dla mnie świetną motywację do działania, Od razu sprawniej mi idzie wystawianie rzeczy na olx i allegro. Mało tego, przeliczyłam wszystkie groszaki wrzucane do słoika. Uzbierało się tego  ponad 60 zł, czyli 10% marzenia mojego syna. Po sprzedaniu kilku rzeczy (a wrzucam do skarbonki każdą złotówkę) w dość krótkim czasie okazało się, że mam już „połowę Kindla”. Mówię uczciwie, rzeczy, których się pozbywam, leżały…

Zrodziła się we mnie chęć zlikwidowania trzech regałów i wstawienia jednego przeszklonego. To mi, alergikowi, posłuży. To z pewnością zaoszczędzi mój czas, koniec z wiecznym odkurzaniem.

Czyli reasumując jak znaleźć motywację do działania? Znaleźć wyższy cel, coś ważniejszego niż graty. Dla mnie to marzenie syna. Uzmysłowić sobie, że na tamtą stronę gratów nie zabierzemy. Lepiej prawdziwie żyć teraz.

Podsuwam Wam co jakiś czas linki afiliacyjne do książek, które mnie inspirują. Tym razem podsuwam Wam „Gdzie rosną pieniądze?”.

Comments are closed.