Minimalizm w codziennym życiu – wpadki

Minimalizm w codziennym życiu – wpadki

Po raz kolejny się nie popisałam w kwestii minimalizmu. Minimalizm w codziennym życiu nie zawsze mi wychodzi 🙁

A to dlatego, że moje pomarańczowe miseczki Tupperware, idealne na sałatki do pracy, znikały mi z oczu. Okazywało się zwykle, że nastolaty trzymają w nich słonecznik, tudzież łupinki. A ja rano nie mam w czym zrobić sobie mojej sałatki do pracy.

Dlatego też idealnym rozwiązaniem wydało mi się kupienie specjalnych miseczek na przekąski. Oczyma wyobraźni widziałam jak rozwiązuje to codzienny problem z miseczkami. Bo ułatwianie sobie życia to też moja metoda na robienie miejsca na rzeczy ważne. Miseczki na sałatki znikały mi notorycznie, co mnie wkurzało. Zamiast wymyślić sposób z dostępnych zasobów, ja dokonałam zakupu. Zamiast wykorzystywania tego, co już mam, co przecież jest ideą minimalizmu -zrobiłam zakupy.

Kupiłam miseczki. Postawiłam nastolatom na blacie.

Katastrofa. Kubeł zimnej wody na łeb.

– Ale po co zastępować coś, co działało?

Moje dziecko, dziecko z Zespołem Aspergera, zatem aż nadto szczere, nie oszczędziło mnie wcale. No tak. Zamiast wykorzystać na sałatki słoiczki, aż do wyeksploatowania miseczek, ja kupuję nowe. Nowe, plastikowe. Katastrofa. Zaprzeczenie minimalizmowi. Upadek minimalizmu w moim codziennym życiu.

Czasem umyka mi najważniejsze. Jest tyle prostych sposobów, tyle możliwości, by minimalizować. A ja idę w zakupy, bo szybciej i łatwiej. Minimalizmu muszę uczyć się od syna.

Czy Wy również zaliczacie takie wpadki na w codziennym życiu?

 

Comments are closed.