Uwolnij przestrzeń. Przewodnik minimalisty po dobrym życiu – Regina Wong

Jestem świeżo po lekturze książki (książeczki?) Reginy Wong „Uwolnij przestrzeń. Przewodnik minimalisty po dobrym życiu”. Kwintesencja minimalizmu, tyle na wstępie 🙂

Na facebookowej grupie o minimalizmie, którą założyła Regina Wong (grupa londyńska :)), jestem już jakiś czas. Śledzę wątki, szukam inspiracji, czasem się udzielam, ćwiczę język angielski. Stąd znam Reginę Wong.

Rzucił mi się w oczy wywiad z Reginą i pomyślałam sobie, że chyba muszę sprawdzić, czy książka Reginy jest dostępna w Polsce. A jeśli jest –  z pewnością kupię. Lubię jej spojrzenie na świat. Jej podejście do minimalizmu, jej koncepcję, dystans.

Tak sobie myślałam w drodze z pracy – muszę sprawdzić, czy jest szansa na polskie wydanie książki Reginy. Pewnie nie sprawdziłabym tego i o tym, że książka jest, dowiedziałabym się od zaprzyjaźnionych blogerów.

To był dzień, że weszłam do galerii handlowej po zakupy kosmetyczne. I jak przystało na walczącego z nadmiarem książek jeszcze-nie-minimalistę, odwiedziłam Empik. Po co, nie wiem. Jakiś znak chyba 😉 Na stoliku z premierami pięknie wydana książeczka „Uwolnij przestrzeń. Przewodnik minimalisty po dobrym życiu” (nie da się nie zauważyć podobieństwa do wydania „Sztuki zachowania umiaru” Anselma Gruna).

Ani sekundy się nie zastanowiłam nad zakupem, chociaż zwykle mam opory, kupowanie kolejnej książki o minimalizmie – minimalizując, to taka jednak sprzeczność jest (ale lubię się inspirować co jakiś czas, mam większego powera do odgracania). W pewnym sensie kupiłam książkę na zasadzie podziwu dla internetowej koleżanki.

Minimalizm nie sprowadza się do samoograniczenia; przeciwnie, jest źródłem radości. Polega na pozbyciu się nadmiaru i rzeczy zbędnych, na wyfiltrowaniu tego, co niezbędne, co dodaje naszemu życiu radości, wartości i celowości.

Regina, podobnie jak Ania Mularczyk -Meyer, była korporacyjnym szczurem. Wpadła w pętlę „pracować więcej, żeby mieć więcej”. Zwiedziła kawał świata i jak mówi, była w tych 10% najlepiej zarabiających Brytyjczyków.  Z długami oczywiście.

Historia jest klasyczna, Regina odgruzowała mieszkanie, wyszła z długów, rzuciła pracę w korporacji (to jako pierwsze i chyba z dnia na dzień). Nic szczególnego, jeśli chodzi o historie minimalistów.

Ale…

Regina fajnie pisze o wartościach. Przypomina mi to terapię akceptacji i zaangażowania – odkrywanie jak chce się żyć i życie codziennie tak, by być na drodze do realizacji wartości i realizacji celów, które z tej drogi się rodzą.  Dla Reginy ważne są książki i one ją uszczęśliwiają.  Dała sobie przyzwolenie, by posiadać te, które chce i które ją inspirują.

Minimalizm koncentruje się na intencji, nie na rzeczach. Jednym odpowiada życie z bardzo skromnym dobytkiem, inni czerpią wiele radości i inspiracji z biblioteczki liczącej trzysta książek. Pozbycie się wszystkich książek prawdopodobnie uczyniłoby ich miłośnika bardzo nieszczęśliwym, a to sprzeczne z założeniami minimalizmu, który powinien skupiać się na tym, co jest niezbędne dla naszego szczęścia i spełnienia.

Wszystko „z umiarem”. Pojawia się szwedzkie słowo „lagom”, które znaczy „wystarczająco, dostatecznie, nie za dużo, nie za mało, lecz w sam raz”.  Dla mnie nowe słowo, pewnie zaraz półki  w księgarniach zaleje fala poradników 🙂

Minimalizm to narzędzie od oddzielania ziarna od plew. To też koncepcja, która pojawia się w większości książek o minimalizmie, ale jakoś tak zgrabnie to ujęła Regina, że chce się czytać. Może dlatego, że w małej objętościowo książce zmieściła tak wiele: uważność, slow, medytacje, odgracanie, odpuszczanie, realizację celów i przede wszystkim kwestię wartości.

Kwestia sensu życia i realizacji wartości jest dla mnie najistotniejsza w książce Reginy. Do momentu zetknięcia się z ACT nie zastanawiałam się jak DOKŁADNIE ma wyglądać moje życie, miałam mglisty obraz raczej niż konkret, który można przełożyć na cele i frustrowałam się, gdy stawałam w obliczu wyborów. Teraz wybory postrzegam w kategorii wartości, które przećwiczyłam (robiąc ćwiczenia w terapii ACT) i wyartykułowałam. Odpadło sporo dylematów i bardzo wiele się w moim życiu zmieniło, zwłaszcza kwestia priorytetów.

Co mi się w książce Reginy podoba: dobrane inspirujące cytaty, korzystanie z wielu źródeł, nurtów, trendów – wyłapuje z nich to, co ważne dla prowadzenia szczęśliwego, sensownego  życia – mamy na przykład wspomnienie Victora Frankla czy koncepcji flow.

Właściwie to nie wiem, czy książka Reginy Wong nie jest bardziej o poszukiwaniu sensu życia, nadawaniu kierunku a dopiero później o minimalizmie. Mamy fajny przykład – jeden dzień z życia minimalisty. I to nie był dzień bez zakupów, bo Regina była w księgarni. Raczej to był dzień – jak realizować projekt szczęście codziennie.

Jeśli lubicie takie sedno sprawy, to lektura dla Was 🙂 Ja zachęcam.

Poniższe linki do księgarni to linki afiliacyjne, czyli za zakupy książek przez te linki otrzymuję malutką prowizję.