Odchudzanie – o czym musisz wiedzieć, zanim zaczniesz się odchudzać

To mój najbardziej osobisty wpis, jaki kiedykolwiek popełniłam na tym blogu. Chcę Cię bowiem uprzedzić, zanim zaczniesz rozważać odchudzanie, które przecież ma prowadzić do wysokiej jakości życia.  Odchudzanie może wcale nie być dobrym pomysłem, tak mówi psychologia. Dlaczego? O czym musisz wiedzieć, zanim zaczniesz się odchudzać?

Najpierw moja historia. Poglądowo

Jak jest teraz? Teraz mam otyłość, chyba już olbrzymią. Chirurg proponował mi balonik. Kiedy się nie zgodziłam, stwierdził, że w moim wieku (46 lat), to nie jest łatwo pozbyć się 25 kilo. Ja wiem, są ludzie z nadwagą 50 kg. A nawet tacy, co ważą w setkach. Wiem, że w okresie przedmenopauzy zwalnia metabolizm. Tyle że chodzi raczej o to, ile ciało jest zdolne wytrzymać. Moje ciało mojej wagi nie wytrzymuje. Takiej wagi nigdy też w życiu nie miałam. Nawet będąc w ciąży.

Odchudzałam się dwa razy w życiu. Wybrałam dietę south beach, ponieważ miałam na myśli raczej zmianę sposobu odżywiania się. Żeby było bezpiecznie.  Nie chciałam się odchudzać a zmienić styl życia. Ćwiczyłam. Kilogramy leciały. Znaczy to było odchudzanie. 

Za pierwszym razem przerwałam dietę i ćwiczenia (wówczas aqua aerobik i nordic walking), bo zmarła mi mama i jakoś tak wszystko wzięło w łeb. Świadoma tego, jak łatwo można się poddać, z nową wiedzą podchodziłam do zmiany stylu życia.

Za drugim razem zgubiła mnie pewność siebie albo może brak spodziewanego efektu, sama nie wiem. Już myślałam, że weszło mi w krew, nawyki działają i jest super- tak będzie do końca życia. Piękna, zdrowa JA w sukience. Ale wybrałam studia i tym samym nie było już tak łatwo wkomponować w swój dzień dodatkowe ćwiczenia. Zmarły dwie bliskie mi osoby, na zdjęciach zobaczyłam, że mimo starań nie jest tak, jak powinno, mimo ćwiczeń lipodemia jest widoczna w takim stopniu, że …. ech (a nie oczekiwałam jakichś cudów, chciałam po prostu wyjść w sukience). I znów jakoś te kilka lat zaprzepaściłam.

Co gorsza, nie jestem jakimś odmieńcem. Jakimś nieudacznikiem, jak powiedziałby Tracy. W zasadzie to większość osób, które się odchudzają wraca na dawne tory. Albo  z odchudzania wychodzą poobijane. Dostaje w łeb samoocena albo nasze subiektywne odczucie szczęścia. 

Zanim przejdę do rzeczy… do tego, co chcę Ci przekazać dokończę tylko historię. Z odchudzania zostało mi parę plusów: robię sałatki zamiast kanapek, nie słodzę kawy i gdzieś z tyłu głowy zawsze pojawia się wyrzut sumienia: kroki, mierz kroki! 

Moje złote rady opisałam w poście Jak wytrwać na diecie. I nadal się z nimi zgadzam. Działają. Tylko są jeszcze inne sprawy, o których trzeba wiedzieć, zanim wpadnie się w pułapkę odchudzania. Napisałam też dość autoironicznego posta Jak uniknąć efektu jojo. Sami rozumiecie, autoironia jest tutaj mechanizmem obronnym.

Nie znaczy, że się poddałam. Są sałatki, jest walk at home, czasem zumba at home, jest kawa bez cukru. Szczególnie walk at home jest teraz bardzo przydatne.

Zanim zaczniesz się odchudzać, pomyśl o konsekwencjach niestabilnej wagi

To o czym musisz wiedzieć, zanim zaczniesz się odchudzać? O tym, że większości się nie udaje.  A niestabilność wagi nie jest zdrowa.

Badania mówią o tym, że większość osób wraca do starej wagi po kilku latach.

Niestabilność wagi ma poważne zdrowotne konsekwencje. W książce „Co możesz zmienić a czego nie możesz” Martin E. P. Seligman powołuje się na badania. Jedno z nich prowadzone było przez 32 lata! Badania dotyczyły związku cykliczności tracenia i przybierania na wadze ze śmiertelnością. 

Co wyszło w badaniach?

  • w pierwszym badaniu: mężczyźni i kobiety, którzy w okresie pięciu lat tracili więcej niż ok. 5 kilogramów mają zawały serca częściej niż inni (milion Amerykanów)– gdy dokopię się do wyników, w %, dam Wam znać,
  • w drugim badaniu: mężczyźni, którzy mają za sobą jeden taki cykl (utrata wagi i przytycie) są dwukrotnie bardziej narażeni na zgon z powodu zawału serca
  • w trzecim badaniu dane są zatrważające. Wahania ciężaru ciała zwiększają ryzyko zawału serca – od 30% do 100%, czyli nawet jeszcze raz tyle, ile wynosi ryzyko zawału u osób ze stabilną wagą. To badanie wykazało właśnie, że wahania wagi są bardziej niebezpieczne niż sama nadwaga. Te badania były prowadzone przez 32 lata, objęto nimi 5 tysięcy kobiet i mężczyzn.

W oparciu o te badania Seligman (twórca psychologii pozytywnej!) wysuwa pogląd, że nie tyle nadwaga, ile ciągłe zmiany wagi najbardziej podkopują nasze zdrowie.  Swoje wnioski opiera na rzetelnych badaniach, których nie sposób ignorować.  Jeśli nie grozi ci śmierć w wyniku otyłości, to lepiej odpuścić sobie kolejne próby.

Seligman mówi o tym, że ważna jest aktywność fizyczna. Mówi jednak też o tym, że jak już przytyjesz, to trudniej się do niej zebrać.

„Statystycznie biorąc, spalanie w wyniku wysiłku fizycznego 2 tysięcy kalorii tygodniowo daje dodatkowe dwa lata życia. (Być może Bóg nie odejmuje czasu poświęconego na ćwiczenia fizyczne od czasu, który został przydzielony ci na życie ziemskie.)”

Martin E.P. Seligman, „Co możesz zmienić a czego nie możesz (ucząc się akceptować siebie). Poradnik skutecznego doskonalenia.”

Odchudzanie prowadzi do depresji. Osobiście mam powody sądzić, że tak jest. Ale co na to Seligman? Mówi, że kiedy się odchudzasz, ciągle musisz się pilnować.  I tak już będzie, jeśli chcesz utrzymać wagę. Bycie skazanym na dietę niskokaloryczną  powoduje niedożywienie. Za nim idzie depresja. Kiedy schudniesz i przytyjesz, to w kość dostaje Twoja samoocena. Krok do depresji.

Czy uda ci się utrzymać wagę czy też wrócisz do swojej wagi (… znamy też efekt jojo) konsekwencją jest depresja. Zaniżona samoocena. Utrata kontroli. 

Seligman powołuje się na inne badania. W społeczeństwach, w których ideał piękna nie jest tak ważny, nie notuje się zaburzeń łaknienia. Ciekawe, prawda?

„Każde spojrzenie w lustro, każde spojrzenie na krem czekoladowy będzie ci przypominało o porażce, a to z kolei wpędzi cię w depresję. Z drugiej strony, jeżeli będziesz jednym z tych nielicznych szczęśliwców, którym udało się nie wrócić do dawnej wagi, to prawdopodobnie przez resztę życia będziesz skazana na dietę niskokaloryczną, która nie zaspokaja potrzeb organizmy. Skutkiem ubocznym długiego niedożywienia jest depresja.”

Martin E.P. Seligman, „Co możesz zmienić a czego nie możesz (ucząc się akceptować siebie). Poradnik skutecznego doskonalenia.”

Jest jeszcze jedna sprawa. Wyuczona bezradność.Kiedy ci się nie uda, raz, drugi, trzeci, to przestajesz podejmować próby. Nie tylko  w tym obszarze. Tak jak samodyscyplina rozciąga się na inne obszary, tak to, że przestajesz działać, też przenosi się na dalsze obszary. Seligman jest twórcą pojęcia „wyuczona bezradność”.

Zanim decydujesz się odchudzać, to sprawdź, czy naprawdę musisz. Które konsekwencje są groźniejsze? Te z otyłości czy te z niestabilności wagi.

Ja wiem, wszyscy myślimy, że nam się uda.

Zanim zaczniesz się odchudzać rozważ kilka rad od Martina F. Seligmana

Seligman stawia na:

  • sprawność fizyczną. Jednak sprawność fizyczna połączona z odchudzaniem może prowadzić do tego, że zarzucisz ćwiczenia, gdy zaczniesz tyć. Początkowo wydawało mi sie to niejasne, ale potem doszłam do wniosku, że na dobrą sprawę nie wiem, czy czasem nie przytyłam trochę i potem nie zarzuciłam ćwiczeń. Pewna jest skromna dawka gimnastyki. Dla mnie teraz walk at home, potem z miłości do zumby: zumba.
  • skład pożywienia. Kiedy jedzenie mniej się nie udaje, to warto skupić się na tym, by jeść zdrowo. Nie mam żadnych spektakularnych efektów (choć pani neurolog mówi, że brak dalszego tycia też jest dobrą informacją), ale już długi czas miałam wyzwanie robienia posiłków do pracy, zamiast kupowania buł w barze. Teraz home office też temu sprzyja, by jeść zdrowiej.
  • jedzenie, gdy jest się głodnym. Seligman mówi: „większość z nas nie zna uczucia prawdziwego głodu”.  Jemy, gdy nie jesteśmy głodni. Po prostu.

zanim zaczniesz się odchudzać

Ja wiem, że to wszystko nie brzmi optymistycznie. Statystyka, która stoi za badaniami, nie poprawia nastroju.

Wiara w to, że się uda, jest przecież silna. Zwłaszcza na początku.

Ale musiałam Wam to napisać….

I idę zrobić sobie milę z Leslie.

Dajcie znać, jakie macie z odchudzaniem historie. 

Czy czujecie prawdziwość tego, o czym Seligman pisze?